1956: Poznański Czerwiec, zapowiedź Października
- Dodano:
- Kategorie: Historia
Gdy autor “Dżumy” bronił polskich robotników
Brutalnością wobec społeczeństwa władza wykazywała się już wcześniej, w okresie likwidacji “zbrojnego podziemia” i masowych represji stalinowskich. Strzały oddane do domagających się chleba i wolności poznańskich robotników przez polskie wojsko nie dały się już jednak wytłumaczyć w ramach dogmatyki marksistowsko-leninowskiej. Tym bardziej, że nawet wedle danych oficjalnych wśród 247 aresztowanych w Poznaniu w trakcie krwawych wypadków znalazło się dziesięciu
członków Polskiej Zjednoczonej Partii – nomen omen – Robotniczej i aż 48 zrzeszonych w oficjalnym Związku Młodzieży Polskiej.
Arogancja władzy sprowokowała protest
Jak opowiedział Stefanowi Bratkowskiemu Stanisław Matyja: “O godzinie 13,45 miały się odbyć masówki w poszczególnych fabrykach (..). Kiedy zabrał głos minister [Fidelski – przyp. ŁP], po prostu zabrakło mi tchu, gdyż okazało się, że mówi kompletnie coś innego, niż to, co uzgodniliśmy w Warszawie (..). Wyszedł z gromady stary robotnik, który powiedział, że za Wilusia skończył cztery klasy i liczyć umie tylko po niemiecku, bo tak się nauczył. Zwrócił się do ministra i powiedział: “Według pańskiego rachunku wychodzi tak, a według mojego (i tu chwilę liczył po niemiecku) wychodzi co innego”. Mnożył i dzielił poprawnie. Sam był zdumiony i przeliczył jeszcze raz. Wyszło mu to samo. Powiedział ministrowi: “Słuchajcie, wy najpierw ukończcie szkołę podstawową, a potem idźcie na stołek ministra (..). Minister wezwał ludzi na jutro do pracy. Sam odprowadziłem go do Rady Zakładowej, bo ludzie byli zdolni do wszystkiego i mogli go naprawdę powiesić” – relacjonował Matyja [3].
Zdjęli tablicę z nazwiskiem Stalina
Kolejny dzień 28 czerwca 1956 r, stał się już dniem “protestacji”, jak strajk określali wówczas robotnicy poznańscy.
Naiwni nie byli. Transparenty przygotowali zawczasu. Cegielszczacy wcześnie nawiązali kontakt z innymi zakładami. Dźwięk ich syreny fabrycznej stał się o 6,30 sygnałem do protestu.
Wychodząc na ulicę robotnicy zdjęli tablicę z nazwą: “Zakłady im. J. Stalina”. Od początku nie szło im więc wyłącznie o zarobki, normy i podatki.
Tłum gęstniał. Do pochodu dołączali pracownicy innych zakładów.
Między godz. 9 a 10 demonstranci przejęli wóz transmisyjny Polskiego Radia, z którego nadawali żądania. Wśród wielu innych: “Mniej pałaców a więcej mieszkań”. W Warszawie powstał właśnie rok wcześniej Pałac Kultury, również podobnie jak w tamtych czasach Cegielski noszący imię Józefa Stalina. Tymczasem płace robotników poznańskich pozostawały o sto złotych niższe niż w innych miastach. Nie tylko o nie jednak chodziło.
Demonstranci śpiewali “Mazurka Dąbrowskiego” i “Rotę” ze słowami “nie będzie Rusek pluł nam w twarz” i “rosyjska zawierucha”. Skandowali hasła “My chcemy chleba” ale także “Żądamy wolnych wyborów pod kontrolą ONZ” a nawet “Niech żyje Mikołajczyk”, chociaż ten ostatni już od dziewięciu lat przebywał na emigracji.
Gdy milicjant w budce przy Moście Uniwersyteckim nie chciał się do nich przyłączyć, budkę przewrócono wraz z nim w środku. Owacyjnie witano za to pasażerów samochodów na rejestracjach zagranicznych. Na termin protestu robotnicy wybrali czas Międzynarodowych Targów Poznańskich. Liczyli, że świat dzięki temu dowie się o ich problemach.
Rolę przywódczą w delegacji pertraktującej w komitecie wojewódzkim PZPR i miejskiej radzie narodowej odgrywał koordynujący później demonstrację na ówczesnym placu Stalina student Politechniki Tadeusz Bieniek, zresztą członek PZPR.
Delegacja domagała się obniżenia cen żywności o 50 proc. i poprawy warunków pracy ale również zaprzestania zagłuszania zagranicznych stacji radiowych.
Gdy po fiasku pertraktacji demonstranci zajmowali gmach komitetu wojewódzkiego PZPR mówili, że trzeba go przerobić na mieszkania. Oburzenie wzbudziło odkrycie w KW PZPR przygotowanych tam wędlin i alkoholi, którymi miano podejmować przybyłego z Warszawy ministra Fidelskiego. Na murze komitetu ktoś napisał dowcipnie: “mieszkania do wynajęcia”.
Demonstranci zdobyli budynek komendy wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej oraz więzienie na Młyńskiej. Poszli na gmach wojewódzkiego urzędu bezpieczeństwa
Łukasz Perzyna

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

