Cud na Wembley. 50 lat minęło

50 lat temu, 17 października 1973 r. reprezentacja Polski prowadzona przez Kazimierza Górskiego dzięki zwycięskiemu remisowi na Wembley z Anglią po raz pierwszy po wojnie awansowała do finałów Piłkarskich Mistrzostw Świata. A w nich rok później wywalczyła trzecie miejsce.
 
Nastrój w polskim futbolu nie sprzyja świętowaniu rocznic: dopiero co zremisowaliśmy w niedzielę na Stadionie Narodowym, też 1:1 – jak wtedy z Anglią, mistrzem świata z 1966 r. – ale z nisko notowaną Mołdawią. Po eksperymentach z zagranicznymi trenerami nasza piłka nożna znalazła się na równi pochyłej. Najpierw za sprawą jednego portugalskiego selekcjonera Paulo Sousy przegraliśmy finały poprzednich Mistrzostw Europy, a teraz z winy jego rodaka Fernando Santosa możemy na kolejne… nawet nie awansować. Santosa zresztą już zwolniono, reprezentację prowadzi Michał Probierz. Tym samym nastąpił powrót do “polskiej myśli szkoleniowej”, chociaż gdy wcześniej zachwalał ją Grzegorz Lato – media powszechnie go wydrwiły. Jednak ostatni sukces, awans do najlepszej szesnastki Mundialu w Katarze (2022 r.) wywalczyliśmy też z polskim trenerem: Czesławem Michniewiczem. 

Właśnie Lato, później jako prezes PZPN bardzo kontrowersyjny, ale przed laty jako napastnik bez konkurencji, czego dowodzi zdobyty w 1974 r. w RFN tytuł króla strzelców Mistrzostw Świata, jedyny dotychczas dla Polaka – okazał się jednym z bohaterów torującego nam drogę na ten turniej legendarnego dziś meczu z Anglikami na ich terenie przed 50 laty. To on podał piłkę Janowi Domarskiemu. Obaj grali w Stali Mielec, niewielkim przyfabrycznym klubie, który właśnie niespodziewanie zdobył wówczas mistrzostwo Polski. Rozumieli się więc znakomicie.

Jan Tomaszewski, bramkarz polskiej reprezentacji. Zdjecie zrobione podczas pamietnego meczu (Fot: YouTube).

Domarski piłkę opanował bez trudu. Złożył się do strzału. Ale piłka – jak mówi się w futbolowym slangu – zeszła mu z nogi. Tym właśnie technicznym błędem zmylił Petera Shiltona – jednego z najlepszych bramkarzy świata. Piłka zatrzepotała w siatce. W ten sposób objęliśmy prowadzenie na stadionie Wembley, czasem nazywanym świątynią futbolu. A Anglicy to przecież wynalazcy tej najpopularniejszej gry.

Zdążyli jednak tylko wyrównać, udało się to z rzutu karnego Alanowi Clarke’owi. Na więcej nie pozwolił im broniący jak w transie Jan Tomaszewski. Między słupkami dokonywał cudów. Nazwano go nawet “człowiekiem, który zatrzymał Anglię”. Remis okazał się dla Polski zwycięski, bo oznaczał awans do pierwszych po wojnie finałów Mistrzostw Świata. Poprzednio graliśmy w nich w 1938 r. Po raz kolejny – dopiero w 1974.

Chodziło wtedy o coś więcej, niż sama tylko piłka nożna. Ten wynik podbudował samopoczucie zbiorowe Polaków. Pobudził narodową dumę. Właśnie gdy awansowaliśmy po tamtym “zwycięskim remisie”, na ulice wyległy pochody ludzi z biało-czerwonymi flagami. Spontaniczne, bo nie organizowała ich władza. Na kolejne przyszedł czas niemal dokładnie w pięć lat później, gdy konklawe w Watykanie wskazało na Stolicę Piotrową krakowskiego kardynała Karola Wojtyłę, który przybrał papieskie imię Jana Pawła II. Ale to już zupełnie inna opowieść. A o rocznicy Wembley także w gorączce powyborczej warto pamiętać, nawet jeśli następcy Laty, Domarskiego i Tomaszewskiego nie dają nam dziś podobnych powodów do radości.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Polak sobie i z Unią poradzi

Problem dotacji z KPO wydanych przez rzad D. Tuska nie sprowadza się do wyliczeń, lecz do powszechnego poczucia sprawiedliwości. To, za sprawą afery KPO zostało wystawione na kolejną ciężką próbę.Czytaj więcej ..

Umiemy liczyć …

Karol Nawrocki złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i został kolejnym prezydentem Polski. Każdy sensowny i odpowiedzialny komentarz do tego wydarzenia zawierać musi satysfakcję.Czytaj więcej ..

Co się wydarzy 6 sierpnia

Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..

Oblany egzamin z prawa

Jeśli obywatele zaczną w podobny sposób płacić podatki, jak politycy prawo interpretują – państwo może zbankrutować. Co oznacza, że granic z konieczności strzec będą musiały ochotnicze patrole obywatelskie, których działalność już teraz spotyka się z uznaniem ponad połowy z nas. Wiemy jednak, że nie powstrzymają tanków Władimira Putina ani nawet

Polityka to rozmowa

Polityka w demokracji to rozmowa. A do niej niezbędne okazuje się bezpośrednie spotkanie. Dziwne, że w ojczyźnie Solidarności trzeba powtarzać prawdy tak oczywiste.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments