Doktryna Tuska

Od działań premiera zdystansowali się w takiej czy innej formie, nierzadko propagując też rozwiązania alternatywne: czołowy politolog Antoni Dudek, wybitny prawnik Marcin Matczak oraz opiniotwórczy publicysta Jacek Żakowski. Wszyscy kojarzą się ze sferą polskiej demokracji. Ale tylko ją recenzują, a nie zarządzają. 
 
W sferze decyzji politycznych Donald Tusk wydaje się impregnowany również na krytyczne sygnały z własnego obozu.
 
Co równie istotne, PiS pomimo udanego policzenia się na niedawnej demonstracji ulicznej, pozostaje całkowicie na marginesie myślowego a nie tylko wizualnego aspektu obecnej sytuacji. Jarosław Kaczyński płaci wysoką cenę za powierzenie kameleonom bądź pospolitym agitatorom wieloletniego sterowania przejętą TVP a także pisowskimi mediami prywatnymi. Teraz po utracie tej pierwszej zetknął się z paradoksem: nawet, gdyby jego ludzie mieliby coś ważkiego do powiedzenia, zabraknie miejsca na ich przekaz.
 
Za to Tusk wybrnął po swojemu z równoczesnego wywiadu dla trzech najbardziej oglądanych stacji telewizyjnych w Polsce. W odpowiedzi na pytanie przedstawiciela Polsatu Piotra Witwickiego, który jako jedyny indagował go po dziennikarsku, a nie dawał mu zaczyn do mowy tronowej, przy czym chciał się dowiedzieć, czy premier dostrzega możliwość współczesnej formy okrągłego stołu w Polsce – Tusk odpowiedział, że w poniedziałek spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą a potem zamierza pojechać na Ukrainę, by załatwić kwestię interesów polskich przewoźników. Tym samym zakres możliwej rozmowy na szczycie zawężony został do spraw bezpieczeństwa i granic. Dobrze oczywiście, że w ogóle ma ona miejsce.

Zarazem Tusk do rangi doktryny w tej samej rozmowie podniósł kwestię, że w Polsce nie będą przenikały się dwa porządki prawne: poprzedni i obecny. Prawo ma być wykonywane i już. A zarazem jego wykładnię daje obecna władza.

Ostentacyjna kompromitacja prac Trybunału Konstytucyjnego, którym wciąż kieruje – chociaż oprotestowali to nawet sędziowie z pisowskiego nadania – przezywana “kucharką Jarosława Kaczyńskiego” Julia Przyłębska nie zmienia faktu, 

Przedstawiciele Koalicji 13 Grudnia, obecnie koalicji rządzącej. Fot: YT.

że podobne podejście do prawa znamionuje arogancję władzy. Nawet jeśli nie sympatyzuje się z odwołanym prokuratorem krajowym.

Treścią telewizyjnej rozmowy premiera z dziennikarzami nie były niestety najważniejsze problemy społeczeństwa, skoro jedynym prawem kobiet, o które się w jej trakcie upomniano, a uczyniła to Anita Werner z TVN, okazało się… prawo do aborcji. To nie ponury żart lecz oczywisty wniosek z potrójnego wywiadu. A zważyć warto, że skutki odziedziczonej po rządach PiS i drenującej kieszenie Polaków drożyzny spadają najmocniej na zwykle “trzymające kasę” w polskich domach panie. Słowa nawet o tym zabrakło, podobnie jak o kwestii przemocy seksualnej, pomimo świeżo ujawnionych afer z udziałem kolejnych celebrytów (jak na zamówienie symetrycznie: z dawnej pisowskiej TVP oraz redakcji “Gazety Wyborczej” sympatyzującej w oczywisty sposób z nową władzą).

Medialne wejścia budują może wizerunek premiera – ale dla oceny władzy istotne pozostają fakty dokonane. Ich stwarzanie bez oglądania się na kogokolwiek wyznacza marszrutę nowej ekipy. Przy czym wspomniany brak choćby upewnienia się co do poparcia dotyczy również własnych wyborców z 15 października: Nie od rzeczy przypomnieć, że za ostateczną likwidacją TVP opowiada się zaledwie 11 proc Polaków, chociaż za zmianami w niej – ponad 40 proc. Tymczasem nawet w trakcie wywiadu dla trzech stacji – chociaż bez wymieniania nazwiska oponenta – Tusk pokpiwał z pomysłu oddania programu II TVP ekipie pisowskiej gwoli zachowania pewnej równowagi, a z taką właśnie przecież zdroworozsądkową koncepcją wystąpił wcześniej Jacek Żakowski. Autor słynnej już formuły: “Tusku, musisz”. Wtedy wykładni optymizmu, bo niewiele zapowiadało powrót PO-KO do władzy. Premierowi jak widać nawet wdzięczność pozostaje obca. Jej okazanie publicyście znamionowało by ludzką klasę. Ale w stosunku do własnych wyborców pozostaje do niej zobowiązany. Nie wskazali go przecież dlatego, że jest mężem stanu. Tylko żeby konkretne sprawy załatwił.

To nie jest gra między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim czy nawet sprawniejszym teraz bez porównania od prezesa Andrzejem Dudą (wspomniany prof. Dudek, zawsze krytyczny wobec PiS, ocenia, że to prezydent ma rację w sporze z premierem o Konstytucję): lecz sprawa między rządzącymi a rządzonymi. Premier nie dba nawet o to, żeby się przypodobać tym, których werdykt umożliwił wyłonienie rządu obecnej większości. Nie widzę dokonań władzy, które podobnemu podejściu dawałyby chociaż solidne alibi. Zbyt wiele odbywa się na zasadzie: rządzimy, i już…

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Wołyń i Michniów

Nie spełniają się nadzieje, że nasza pomoc dla Ukrainy z chlubnym zaangażowaniem całego społeczeństwa przyczyni się do oddania sprawiedliwości polskim ofiarom ludobójstwa ..Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realizm nie idealizm

Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Wszystkie barwy czerwca

Zostawcie te wyniki w spokoju, chciałoby się powiedzieć mecenasom Giertychom i doktorom Kontkom. Są wystarczająco ciekawe, żeby zamiast je zmieniać, gdy klamka już zapadła a głosy dawno policzono, pochylić się nad nimi z zainteresowaniem. Warte są tego. Po prostu pasjonujące. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments