Dzień Dudy, nie Kaczyńskiego

To miał być dzień Jarosława Kaczyńskiego, tymczasem zdominował go Andrzej Duda. Efekt 11 stycznia nie okazuje się może porównywalny z tym z 15 października, ale równie mocny, niespodziewany i jak się wydaje trwały. Przesądza kwestię przywództwa na prawicy. Nadzwyczajnie skuteczny pod koniec kadencji Duda po jej zakończeniu przejmie je z rąk Kaczyńskiego, którego wszystkie plany polityczne po wyborach zawiodły.

Wszystko wskazuje na to, że Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik odzyskają wolność – chociaż gdy piszę te słowa, wciąż jeszcze siedzą – nie za sprawą wiecowych pohukiwań Kaczyńskiego lecz ponowionego przez prezydenta ułaskawienia, które zapowiedział w blasku jupiterów i w obecności osób najbliższych skazanym.

Donald Tusk raczej nie przestraszy się tłumu, zwiezionego przez PiS autokarami, skoro nie dalej jak 1 października ub. r. sam okazał się organizatorem znacznie liczniejszego “marszu miliona serc” 

Warszawa, 11 styczna 2024 - Protest przed Sejmem. Fot: YT.

chociaż zapomniał na tę imprezę wówczas zaprosić Joannę Parniewską z Krakowa – prześladowaną przez policję i łamiącą hipokratejską przysięgę lekarkę – w której obronie oficjalnie całe to zgromadzenie zwołano. Zresztą to nie za sprawą jego masowości wynik wyborów wykreował “koalicję 15 października”, 

Warszawa, 11 styczna 2024 - Protest przed Sejmem Rzeczpospolitej. Fot: YT.

przyczyniły się do tego błędy PiS, zwłaszcza  monotematyczna  kampania  “antytuskowa”, odcinająca od partii Kaczyńskiego elektorat umiarkowany, który wyborczej niedzieli rozstrzygnął o wyniku. A tym okazało się pyrrusowe tylko zwycięstwo PiS oraz otwarcie możliwości sojuszu rządowego trzech pozostałych ugrupowań: Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi oraz Nowej Lewicy.

Partia Prawo i Sprawiedliwość zwożąc ludzi do stolicy pokazała, że wciąż nie stała się papierowym tygrysem. Ale ster realnej polityki trzyma w ręku Andrzej Duda.

Partia Prawo i Sprawiedliwość zwożąc ludzi do stolicy pokazała, że wciąż nie stała się papierowym tygrysem. Ale ster realnej polityki trzyma w ręku Andrzej Duda.

Już zapowiada, że wobec pozbawienia Kamińskiego i Wąsika mandatów poselskich będzie masowo wetował ustawy. Dotychczas rządzący ich nie potrzebowali, jednak sprzeciw jednej czwartej wyborców “koalicji 15 października” wobec sposobu przejęcia TVP drogą jej likwidacji pokazuje, że długo w ten sposób się nie da. Z drugiej strony nieformalny wiceprezydent, minister w Pałacu Marcin Mastalerek daje do zrozumienia, że jego szef nie użyje budżetu do skrócenia kadencji Sejmu. 

Protest 11 stycznia 2024 w Warszawie. Fot: Michał Strzelec

Zapowiada to długie trwanie obecnego układu sił – ale nie koabitację lecz zimną wojnę na górze. I co za paradoks, Jarosław Kaczyński, który kiedyś Lechowi Wałęsie pierwszą w historii “wojnę na górze” przeciw

Mieszkańcy Skarżyska-Kamiennej w drodze na protest w Warszawie, 11 stycznia 2024. Fot: Krzysztof Randla.

 Tadeuszowi Mazowieckiemu podpowiedział okaże się w tej obecnej statystą tylko, zaś Andrzej Duda aktorem pierwszoplanowym. Odwracają się role sprzed paru lat. I okazuje się, z perspektywy Dudy, że opłacało się czekać.

Z wyborami przed terminem rzecz ma się tak, iż Tusk posyłając Kamińskiego z Wąsikiem za kraty pokazał oponentom, że się skrócenia kadencji Sejmu nie obawia. Trudno rzeczywiście spodziewać się, żeby nie panujący nad sobą Kaczyński potrafił poprowadzić partię do zwycięstwa wyborczego. Dlatego zostaje, jak jest. Skoro Tuska nie da się szantażować wyborami przed terminem – to pewnie ich nie będzie. Zwłaszcza, że Sąd Najwyższy potwierdził ważność wyborów październikowych tego samego dnia, kiedy zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości masowo przemaszerowali przez Warszawę. 

Tym samym sędziowie, wedle TVN z pogardliwym przedrostkiem “neo-” i z niesłusznej niby izby pokazali, że bezstronność i zdrowy rozsądek nie zależą wcale od tego, kto im nominacje wręczał. Tylko od ich własnego profesjonalizmu i sumienia.

Zdjęcie główne: TV Republika.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments