Obrońca państwa i demokracji
W 150 rocznicę urodzin Wincentego Witosa
- Dodano:
- Kategorie: Kraj
Stał się pierwszym w historii Polski przywódcą, którego wyłonił mechanizm demokratyczny a nie zwycięstwa na polach bitew. Ale co oczywiste, a nie paradoksalne, cenimy go przede wszystkim za to, że w 1920 r. jako premier rządu szerokiej koalicji umożliwił skuteczną obronę dopiero co odrodzonego państwa w Bitwie Warszawskiej, kiedy Józef Piłsudski wziął na siebie stronę wojskową, wykonując zwycięski manewr znad Wieprza, pozwalający odegnać bolszewików od stolicy. I co już pozostaje paradoksem oczywistym: ten sam Piłsudski w maju 1926 r. w drodze zamachu stanu obalił demokratyczny rząd Witosa.
Miarę i ramę kontaktów między obydwoma wielkimi Polakami wyznacza poczucie racji stanu, uznawanej przez Witosa: w 1920 r. jako premier schował do sejfu rezygnację Piłsudskiego, złożoną w chwili załamania i nie uczynił z niej użytku. Zaś w majowych dniach 1926 roku, kiedy trwała strzelanina na ulicach Warszawy z siłami lojalnymi wobec Marszałka, w tej samej stolicy, którą obaj obronili sześć lat wcześniej – Witos najpierw wycofał się do Wilanowa, a potem złożył dymisję. Prawo pozostawało po jego stronie jako legalnego premiera. Ale pragnął uniknąć ofiar, chociaż nastroje okazywały się bojowe, w Poznańskiem narodowi demokraci organizowali już nawet legion do walki z niedawnym Naczelnikiem Państwa. Tak jak w 1920 r. dzięki Witosowi obroniliśmy niepodległość, tak w sześć lat później za sprawą jego rozwagi uniknęliśmy wojny domowej.
Dobry gospodarz, wójt z Wierzchosławic
Zaś ziemi rodzice mieli wszystkiego dwie morgi, do tego jedną krowę. Wincenty wraz z ojcem najmowali się do każdej pracy, w której ich chciano, cenieni byli m.in. jako drwale. Książki i czasopisma dorastającemu Witosowi pożyczał gajowy w dobrach Sanguszków Jan Głowacki.
Podobno czynił to na złość miejscowemu wikaremu, bo przecież uchodziły za bezbożne. Pracowitość przyniosła stopniową poprawę sytuacji życiowej rodziny Witosów, chociaż na wyjazd Wincentego do szkół pomimo zdolności pieniędzy zawsze brakowało. Przecież kiedy ukończył 14 lat, we Lwowie ukazała się drukiem słynna książka Stanisława Szczepanowskiego “Nędza Galicyi w cyfrach…” [2]. W tamtych czasach była to jedna z najuboższych części Europy. Nie przypadkiem Wincentego ochrzczono następnego dnia po tym, jak przyszedł na świat. Zawsze czyniono tak w Galicji z chłopskimi dziećmi, bo nigdy nie wiedziano, jak długo pożyją.
Poseł w Wiedniu, co zaborców zawstydzał
Chłopskie maniery działacz Stronnictwa Ludowego a z czasem jednego z jego odłamów – PSL “Piast”, poseł i trzykrotny premier, zawsze ostentacyjne okazywał. Krawata nie nosił, chodził w wysokich butach. Gdy pod rezydencją Radziwiłłów zepsuł mu się samochód, a kierowca przystąpił do naprawy, gospodarz zaprosił Witosa, wówczas już posła do środka rezydencji na kawę. I dostał niezapomnianą odpowiedź:
– My do pałacu wejdziemy, jak księcia pana rozparcelujemy.
Wierny zasadom, umiał dla nich cierpieć
Ciężko choremu od dawna Witosowi nie było jednak dane dożyć ani referendum z 1946 r. ani cudu nad urną w kolejnym roku w sfałszowanych wyborach i ucieczki Mikołajczyka z Polski. Odszedł na zawsze w 1945 r, a wobec nacisków pozostał nieugięty.
Okazał się za to wierny własnemu przesłaniu z przemówienia, jakie ogłosił z balkonu w Tarnowie, wkrótce po odpędzeniu bolszewików, bo 23 sierpnia 1920: “Rząd nie chce być despotyczny, jest i będzie rządem demokratycznym (..). Krew przelana w walkach z bolszewickim najazdem cementuje trwałość i jedność państwa. Przeżywamy chwile wielkie. Na czele rządu postawiono chłopa, przez co stwierdzono, że państwo się opiera na ludzie” [4].
Przemiana, która społeczeństwom zachodniej Europy zabrała stulecia, w Polsce dokonała się błyskawicznie. Jeszcze bowiem w Legionach Piłsudskiego chłopi stanowili zaledwie jedną czternastą składu osobowego. Na polu decydującej walki w 1920 r. – już bezwzględną większość polskiej armii. To w znacznej mierze za sprawą Witosa, który jeździł po kraju i przekonywał, wywodzący się ze wsi żołnierze uznali wojnę przeciw bolszewikom za swoją: w obronie własnej chaty i pola, języka w szkole dla dziecka i wiary w kościele ale przede wszystkim swobodnego wyboru sposobu życia jaki sami za stosowny uznają.
Podróży po kraju Witos nie zaprzestał, gdy wroga już spod Warszawy odparto. Jak zaświadcza biografka Małgorzata Olejniczak: “wyraźnie ożywiał się podczas rozmów o sytuacji na wsi, prowadzonych z chłopami (..). Wyczulony był na każde wspomnienie o krzywdach, stronniczości administracji, dworu czy plebanii. Swoją postawą wzbudzał szacunek” [5]. Nie tylko wśród swoich, co warto przy okazji tej rocznicy kolejny raz podkreślić. I pozostał taki do końca.
“Przyjaciele wspominają, że w ostatnich miesiącach życia, kiedy leżał w krakowskim szpitalu bonifratrów, nie miał czasu na leczenie.
Z angielska nazwać go można self–made manem, po naszemu zaś już – współtwórcą i skutecznym obrońcą polskiej państwowości i demokracji. Oba te pojęcia pozostawały dla niego nie do rozdzielenia. I pod tym względem genialny samouk z Wierzchosławic również wyprzedził swoją epokę.
Łukasz Perzyna

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

