“Hyde Park” – arena pustych słów

musical o polityce w sieci

Aleksander zwany Magiem jest gospodarzem pubu, ale głównymi bohaterami – zarówno w jego knajpie jak dramacie muzycznym Andrzeja Kieryłły, który tam właśnie akcję swojej śpiewogry umieszcza – pozostają wcale nie kelnerzy śpiewający i odgrywający role zarezerwowane dla chóru w greckim dramacie, lecz politycy. Mówią prozą, nawet jeśli podobnie jak znany z komedii Moliera pan Jourdain sami o tym nie wiedzą. Ale ich debata nadawana jest w internecie w czasie rzeczywistym. Politycy zdobywają dzięki niej zasięgi, przekładające się – jak dowiódł niedawno w realu a nie musicalu jeden z kandydatów na prezydenta – na kasę i punkty w sondażach. Trwa kampania wyborcza. Nie tylko o niej opowiada “Hyde Park”. Nawet jeśli korci nas rozpoznawanie pierwowzorów postaci, do tego gra się nie ogranicza.
 
Zenon określony mianem człowieka o sercu gorącym jak piec hutniczy, wiemy też o nim, że zawsze pod prysznicem śpiewa hymn narodowy –  na jedno z fundamentalnych pytań odpowiada rzeczowo: “ja na ten temat nie sądzę nic”. Jeden z jego oponentów Stanisław okazuje się demokratą tak szczerym, że gdy idzie schodami, nie widać, czy wchodzi, czy schodzi. W demokracji mu dobrze, skoro co chwila porównuje ją do pięknego ogrodu, w którym każdy może swój kwiat posadzić. Znawcy rozpoznają tu retorykę znaną z “Wystarczy być” Jerzego Kosińskiego, gdzie powtarzający to samo ogrodnik uznany zostanie za przenikliwego mówcę i zrobi wielką polityczną karierę. Podobnych ambicji nie brak z kolei w “Hyde Parku” Marcie, pokazową żarliwością i zamiłowaniem do wielkich słów przypominającej liderki niedawnej ulicznej “rewolucji ośmiu gwiazdek”. Nie najważniejsze jednak okaże się, kto rozszerzy zasięgi w sposób najbardziej spektakularny, przełoży je na złotówki czy bitcoiny, chociaż z didaskaliów autorstwa Kieryłły nie wynika jasno, by pub maga Aleksandra znajdował się akurat w Toruniu. 

Cały czas możemy się domyślać, że reguły tej gry zostaną zmienione w jej trakcie. Zapewne w brutalny sposób. Przecież w realu te mieliśmy niedawno do czynienia – o czym powiadomił nas z powagą i w majestacie funkcji urzędujący marszałek Sejmu – z próbą zamachu stanu, główna partia opozycji przestrzegała przed podważaniem wyniku demokratycznych wyborów prezydenckich zaś stronnicy ich zwycięzcy zwoływali już miliony – ludzi, nie złotych ani bitcoinów – na ulice. 

For: Pixabay.

Andrzej Kieryłło to twórca tej opowieści. Zaufać jego znajomości mechanizmów polityki możemy z góry wcale nie dlatego, że zanim napisał scenariusz “Hyde Parku” jako dramatu muzycznego, wydał w formie książkowej inny: komedii politycznej “Trzy Kule”, noszącej znaczący podtytuł: “Kulisy upadku pewnej Rzeczypospolitej”. Do jej ekranizacji przymierzali się Włosi, na razie film jeszcze nie powstał. Wprawdzie nie wiemy, kiedy “Hyde Park” trafi na scenę któregoś z teatrów muzycznych, natomiast trwają już prace nad inspirowanym nim słuchowiskiem w Radiu Lublin. 

Na razie scenariusz musicalu już żyje własnym życiem, rozsyłany jako załącznik, bo co o sieci traktuje, w niej wzbudza wielkie zainteresowanie. Dla autora fikcja stanowi, podobnie jak dla XVII-wiecznego twórcy Wespazjana Kochowskiego, który to określenie ukuł “niepróżnujące próżnowanie”. Pisał bowiem Kochowski znakomicie, ale dochody czerpał z pełnionej funkcji królewskiego zarządcy żup solnych w Wieliczce, co stanowiło ówczesny odpowiednik funkcji prezesa KGHM. Kieryłło wprawdzie podobnych fruktów z polityki nie wyciągnął, za to jako jej strateg dał się poznać ze skutecznego wykreowania wizerunku Jana Olszewskiego, który mecenasowi dał czwarte miejsce w wyborach prezydenckich z 1995 r, co stworzyło podstawę dla późniejszego powołania Ruchu Odbudowy Polski, przez pewien czas najsilniejszej partii opozycyjnej wobec postkomunistów, zanim nie przelicytowała jej powstała później Akcja Wyborcza Solidarność. Zanim to nastąpiło, zasługą Kieryłły stało się pokazanie Olszewskiego nie jako ponurego lustratora co ze szkodą dla publicznego obrazu mecenasa czynił wtedy Jacek Kurski, lecz ciepłego, pełnego empatii człowieka, trzymającego się zasad i polskiej racji stanu w działalności publicznej.

Jeśli coś nas uderza w “Hyde Parku” to fakt, że jego twórca nie opowiada się po żadnej ze stron w toczącej debacie publicznej. Pomimo doświadczeń swoich i najbliższych: oprócz kampanii Olszewskiego z 1995 r. Kieryłło poprowadził też AWS do zwycięstwa w wyborach samorządowych w trzy lata później co okazało się zresztą ostatnim sukcesem Akcji w głosowaniu powszechnym.
Zaś jego żona mec. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło zawiadywała w 2020 r. podobnie zwycięską jak się później okazało prezydencką kampanią Andrzeja Dudy zanim zrzekła się tej funkcji po brutalnych atakach mediów.

Jeśli “Hyde Park” bierze czyjąkolwiek stronę w sporze trwającym w spolaryzowanej przez polityków Polsce – to w tym sensie tylko, że stara się przemawiać, wierszem czy prozą, w imieniu zwyczajnego człowieka. 
 
Z jego perspektywy tytułowy “Hyde Park” staje się wyłącznie “areną pustych słów”. 
 

Chociaż udziału w tym brać nie chcemy
To nasze życie stało się spektaklem”

– słyszymy ze sceny. 

Śpiewający kelnerzy wiedzą, przed czym nas ostrzec. Jeden z nich właśnie wrócił z saksów, wyjazd do Anglii okazał się nieudany, bo po Brexicie klimat społeczny stał się trudny do zniesienia dla pracowników cudzoziemskich. 

Niewiele lepiej odnajduje się jednak w Polsce. Tutaj bowiem “przekazy dnia jak szara mgła” a “prawdę już dawno zagłuszył krzyk”. Fake news – kiedyś narzędzie zdobywania władzy, teraz jakby samodzielnie rządzi.
 
Musical nie musi być pogodny jak “Hello, Dolly!” w reż. Gene’a Kelly’ego z 1969 r, stanowiące już klasykę tego formatu. Nawet słynne “Chicago” (reż. Robert Marshall, 2002) traktuje przecież o morderczyniach a głównym bohaterem pozostaje ratujący je od szubienicy adwokat (jego stepowanie to zapewne jedna z najbardziej sugestywnych scen w dziejach gatunku). Z brutalną a nawet krwawą  interakcją polityki i muzyki spotykamy się w “Nashville” (reż Robert Altman, 1975), gdzie strzały zamachowca nieodwołalnie zagłuszą dźwięki country, stylu zwykle kojarzącego się z optymizmem i zasłużonym odpoczynkiem na stacji benzynowej. 
 
W słynnym “Kabarecie” Bob Fosse (film z 1972 r.) opowiedział więcej niż powieściopisarze i analitycy zarówno o genezie faszyzmu jak istocie globalnego kapitalizmu, wystarczy wspomnieć słynną scenę ze wstawaniem kolejnych klientów tawerny z krzeseł po zaintonowaniu nazistowskiej pieśni czy doskonałą piosenkę o pieniądzu, który wprawia w ruch ten świat. 
 
               Musical to w pełnym tego słowa znaczeniu gatunek populistyczny. 
 
Przed laty Ernest Bryll oddał w swojej niezrównanej śpiewogrze “Kolęda nocka” dla Teatru Wybrzeże kres ideologii socjalizmu i powszechne nadzieje łączone z ruchem pierwszej Solidarności. W dekadę później siostry Agata i Maryna Miklaszewskie, Janusz Stokłosa i Janusz Józefowicz w “Metrze” sponsorowanym przez Wiktora Kubiaka – fascynacje nie tylko nasze ale całej Europy Wschodniej odkrywanym wtedy kapitalizmem.  Kto przypomni, że eskapada “Metra” na Broadway okazała się biznesowo nieudana, temu zareplikuję pytaniem, czy wie, od jakiego przedstawienia zaczęły się kariery Katarzyny Groniec, Edyty Górniak czy Nataszy Urbańskiej. Do dziś nazywam je żartem moimi koleżankami z pracy, bo w czasie epopei “Metra” pozostawałem jako 25-latek kierownikiem działu krajowego dziennika “Obserwator Codzienny”, którego właścicielem był również Kubiak a ściślej Batax, gdzie dysponował 100 proc udziałów. 
 
“Hyde Park” też odnosi się do pewnego przełomu. Pokazuje politykę, w której rolę selekcjonerską jaką do niedawna odgrywała telewizja – bez reszty przejmuje internet. Czy się w tę sieć zaplączemy, czy nauczymy nią skutecznie łowić to, co życiodajne a nie zatrute – o tym Kieryłło jeszcze nie przesądza. W tekst “Hyde Parku” warto się już teraz wczytać, skoro po necie krąży – zanim to wszystko usłyszymy ze sceny, nie tylko ze względu na pionierski charakter zamierzenia Kieryłły. To po prostu ciekawa historia. O nas samych, nie o politykach. 
 
Zdjęcie główne: shawni.edu
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Wspólny 11 Listopada

Tak ni z tego, ni z owego była Polska od pierwszego – tak sam Józef Piłsudski na zjeździe Legionistów w Kaliszu już po przewrocie majowym miał się wyrazić o okolicznościach odbudowy państwa w 1918 r. Czytaj więcej ..

Zimna wojna nerwów

Po zrozumiałym szoku, jaki wywołało masowe wtargnięcie do Polski wrogich obiektów w nocy z 9 na 10 września – nadchodzi podobnie trudny czas testowania naszej cierpliwości i poczucia bezpieczeństwa.Czytaj więcej ..

Dron… nie z jasnego nieba

Nalot prawie dwudziestu dronów rosyjskich jakie nadleciały nad Polskę z Białorusi wskazuje, że w tym wypadku to my, a nie Ukraina stanowimy cel dla Kremla. Jeśli jednak zamiarem Władimira Putina pozostawało wzniecenie u nas paniki, ten zamysł nie został zrealizowany.Czytaj więcej ..

Korzyści z kohabitacji

Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments