Ostro, coraz ostrzej

Zatrzymanie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika przez ich dawnych podwładnych z policji kładzie kres nadziejom na łagodny rozwój wydarzeń w Polsce. Akcja przeprowadzona na terenie Pałacu Prezydenckiego kończy spekulacje o możliwej “koabitacji” Andrzeja Dudy z premierem Donaldem Tuskiem. Zaczęła się próba sił.
 
Do niedawna pojednawcze zachowania nowej władzy – jak wcześniejsze zapowiedzi marszałka Szymona Hołowni czekania z decyzjami na rozstrzygnięcia prawne – tłumaczono koniecznością uchwalenia budżetu w terminie przez Sejm, żeby nie dawać prezydentowi okazji do jego rozwiązania. Ewentualny tumult w sali obrad mógł ukończenie prac uniemożliwić. Teraz rząd Donalda Tuska zaatakował, co pokazuje, że nie tylko liczy się z wyborami przed terminem ale wprost na nie stawia.

Gra toczy się już o wszystko. Dalszą “koabitację” trudno sobie wyobrazić, w sytuacji gdy obaj skazani przez sąd za zmontowanie afery gruntowej godzącej w b. wicepremiera Andrzeja Leppera politycy zatrzymani zostali  ostentacyjnie właśnie w Pałacu Prezydenckim, w momencie gdy jego gospodarz był tam nieobecny, bo udał się do Belwederu na spotkanie z liderką demokratycznych środowisk białoruskich Swietłaną Cichanouską. Trafili za kraty, chociaż uprzednio ułaskawił ich Andrzej Duda, czego ekipa rządząca nie uznaje, bo dokonało się to w trakcie toczącego się jeszcze postępowania.   

Nocna pikieta przed komenda Policji przy ul. Grenadierow w Warszawie, 9/10 stycznia 2023.
Każda ze stron ma swoich prawników i korzystne dla siebie ekspertyzy, zwykłych obywateli jednak mniej to interesuje. W kraju mamy do czynienia z zimną wojną domową na skalę od lat nie notowaną. Kamiński i Wąsik raczej nie wzbudzają współczucia, podobnie jak wyrugowani z TVP, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej propagandyści PiS. Spór toczy się już o co innego. Kto będzie rządzić Polską. Wyborcy 15 października nie udzielili na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Przy rekordowej frekwencji, stanowiącej uzasadniony powód do dumy, Polacy nikomu nie dali mandatu do samodzielnego sprawowania władzy. Gdy wcześniej dwa razy jasno wskazali PiS – w 2015 i 2019 r pod wieloma względami się zawiedli. Również teraz o rozczarowaniu mogą mówić ci, którzy wybrali trzy partie obecnej koalicji rządzącej w przekonaniu, że polska polityka za ich sprawą złagodnieje. A to ich głosy rozstrzygnęły o wyniku, o czym też teraz pamiętać wypada.    
 
Od ponad czterech dekad polscy politycy nie trafiali do więzień po utracie władzy. Ostatnim, który posłał tam poprzedników – a ściślej internował ekipę Edwarda Gierka – był gen. Wojciech Jaruzelski. Formacja demokratyczno-liberalna wykazywała się wyrozumiałością nawet wobec komunistów po sromotnie przez nich przegranych wyborach z 4 czerwca 1989 r. i dalszym ciągu wydarzeń prowadzących do rozwiązania PZPR w nieco ponad pół roku później. Jak rozumiem, Donald Tusk decyduje się zerwać z pewną tradycją, żeby pokazać, że nie jest premierem malowanym. Musi też jednak wiedzieć, że istnieje różnica między nim a Józefem Piłsudskim, który parlament rozwiązał zaś szykujących radykalne wystąpienia uliczne oponentów posłał za kraty. I że Marszałek przeszedł do historii jako jej bohater pozytywny nie za sprawą “wariantu brzeskiego” lecz poniekąd wbrew niemu. Na tym tle zresztą działania obecnej władzy prezentują się łagodnie: posiedzenie Sejmu tylko przełożono a Kamiński z Wąsikiem niewątpliwie nie są postaciami na  miarę Wincentego Witosa i Wojciecha Korfantego, z pewnością też dopuścili się szpetnego nadużycia władzy: bo przecież żadnej afery gruntowej nie było. Nie są to jednak argumenty na miarę racji stanu, lecz co najwyżej usprawiedliwienia. Jedno zapewne okazuje się bezsporne: kto spodziewał się, że po 15 października Polska stanie się spokojniejszym krajem, z pewnością się przeliczył. Nie jest to jednak winą obywateli, wystających wtedy tak dzielnie w długich kolejkach do urn. Zapewne już wkrótce przyjdzie nam ponownie się w nich ustawić.  
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments