Panika aż Trzaska
- Dodano:
- Kategorie: Komentarz, Polityka Krajowa
Kandydat demokratów, co mięsa i jajek nam zabroni
Natomiast jeżeli podpis złożył po wczytaniu się w treść – mamy dowód, że kandydat na prezydenta niepodległej i demokratycznej Polski idzie w swojej tendencji do ograniczania życia obywateli dalej niż komuniści z lat 70, którzy wprawdzie próbowali odzwyczaić obywateli PRL od spożywania mięsa ale na jedzenie jajek jednak im zezwalali. Już po buncie robotników Radomia i Ursusa, sprowokowanym drastyczną podwyżką cen podstawowych artykułów w czerwcu 1976 r, zresztą w wyniku ulicznych demonstracji cofniętą – w studiu Dziennika Telewizyjnego pojawiali się eksperci z profesorskimi tytułami, tłumaczący widzom, że jedzenie mięsa jest szkodliwe dla zdrowia. Wydrwił ich w znakomitym wierszu opublikowanym w rodzącym się drugim obiegu literackim założyciel Komitetu Obrony Robotników Stanisław Barańczak.
Od ściany do ściany… aż polityk przegrany
Czasem trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu – jak zauważył bohater powieści “Lampart”, której autor Giuseppe Tomasi di Lampedusa nagrodzony został za nią Noblem.
Publicystce Dominice Długosz ze zwykle tak czołobitnego wobec nowej władzy “Newsweeka” (w swoich polskich początkach tytuł ten zresztą stanowił trybunę partyjną PiS, za rządów Tomasza Wróblewskiego wypisywali tam przekazy dnia Piotr Semka, Marcin Zdort i Piotr Zaremba) należy się może nie Nobel, ale z pewnością jakiś polski odpowiednik Nagrody Pulitzera za przenikliwość i niebanalną odwagę sądów.
Co nie znaczy, że ze wszystkim, co w jej artykule przeczytamy, musimy się od razu zgodzić. Z tym, że sztabowcy Trzaskowskiego mają poważny problem – na pewno tak. Co więcej, urasta on do rozmiarów paniki. Tym bardziej, że okazują się bezradni.
Nie da się natomiast nazwać Warszawy za Trzaskowskiego i przez Trzaskowskiego dobrze zarządzanym miastem. Przeczą temu pustostany w miejsce kwitnących do niedawna sklepów i kawiarń, slumsujące stopniowo centrum stolicy czy hordy żebraków, których straż miejska nawet nie zaczepia, a policja zwyczajnie sobie z nimi nie radzi. Zresztą lumpy chodzą zwykle po siedmiu lub dziewięciu, zaś stróże prawa – w patrolach maksymalnie trzyosobowych. Wolą więc bezpiecznie legitymować popijających piwo na skwerze licealistów, którzy oczywiście w tym miejscu robić tego nie powinni, ale szkodliwość społeczna ich działań wydaje się znikoma w porównaniu z panoszeniem się tych, co nagabują przechodniów, śmierdzą i roznoszą wszelkie możliwe choroby, a przez policjanta zaczepieni potrafią mu rzucić nie jedno brzydkie słowo lecz wiązankę całą, lepiej więc dla niego uganiać się za dzieciakami z puszką Żywca w ręku za których mandat i tak tatuś z mamusią zapłacą. I będzie odhaczone.
Postrzeganie Trzaskowskiego przez resztę kraju przez pryzmat awarii Czajki czy potiomkinowskich inwestycji w Warszawie (jaki ma stolica pożytek z mostu pieszo-rowerowego?) wydaje się czymś naturalnym, bo o czym nie pisze już Dominika Długosz – zabrakło przez siedem lat rządów tego prezydenta w stolicy projektów naprawdę wizjonerskich i potrzebnych mieszkańcom, a nie tylko atrakcyjnych – jak wspomniana kładka – dla turystów wpadających tu na jeden weekend, co i tak następnym razem wybiorą się raczej do Pragi czeskiej czy Tallina. Dobre samopoczucie warszawiaków, przywoływane w artykule na podstawie danych lokalnego “Barometru…” stanowi zasługę ich własnej pogody ducha – do stolicy od lat ściągają osoby dynamiczne, kreatywne i pełne optymizmu – a nie włodarza miasta.
“(..) Jak wyliczają specjaliści od badań sondażowych, prezydent Warszawy razem z kandydatami lewicowo-liberalnymi ma tylko 1 punkt przewagi nad wszystkimi kandydatami prawicy. To bardzo poważne ostrzeżenie na II turę wyborów” – stwierdza w konkluzji swojego materiału Dominika Długosz [2]. Nic dodać nic ująć? Jeśli już tak, to przypomnienie, że dopuszczalny błąd procentowy podobnych badań opinii publicznej waha się od 2 do 3 proc. A więc realnie żadna to przewaga po prostu…
[1] Dominika Długosz. Warszawa lubi Trzaskowskiego, reszta kraju kojarzy go z awarią “Czajki”. “Nie umiemy tego odkręcić” Newsweek.pl z 7 marca 2025
[2] ibidem
Łukasz Perzyna

Korzyści z kohabitacji
Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

Zanim nadejdzie 17 września
17 września nie tyle ma stanowić groźne memento – raczej zachętę, aby tę smutną rocznicę sowieckiego noża w plecy, ciosu co zniweczył ostatecznie polskie plany obronne w 1939 r. – obejść porządniej niż niedawne sierpniowe. Czytaj więcej ..

Hołownia? Szacun zamiast requiem
Marszałek Hołownia się nie ugiął, zamach stał się tylko puczem. Niewielu jak Roman Giertych żałuje, że nie stało się inaczej. A mnie raczej żal wyborców KO ze Świętokrzyskiego – regionu zasłużonego dla patriotyzmu jak niewiele innych – że ich właśnie w Sejmie reprezentuje niewydarzony adwokat.Czytaj więcej ..

Zły duch Anchorage
W trakcie szczytu amerykańsko-rosyjskiego 15 sierpnia na Alasce żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Główną wiadomością pozostaje więc sam fakt, że spotkanie się odbyło. Na czym zyskuje Władimir Putin ..Czytaj więcej ..

Kto mordował od 1939
Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

