Pogoda dla posłusznych
liderzy i przywileje
- Dodano:
- Kategorie: Editorial, Komentarz, Polityka Krajowa
O politycznych elitach kraju nie sposób mówić bez dystansu i lekceważenia skoro tak wielu jej przedstawicieli z intelektem ma niewiele wspólnego a ten wydaje się przecież kluczowy w ocenie ich jakości. Nie sposób mówić bez dystansu także dlatego, że benefitem istnienia elit politycznych w kraju zdaje się być poczucie ich własnego wpływu na rzeczywistość i personalne gratyfikacje a nie tworzenie przez nią politycznej oferty z korzyścią dla innych. W żadnym innym czasie, zjawisko nie jest tak widoczne jak w okresie przedwyborczym do Parlamentu Europejskiego. Przypadek?
Szyderstwo w ocenie politycznych elit emanuje szczególnie w środowiskach akademickich – to dlatego jej przedstawiciele tak rzadko znajdują w polityce uzupełnienie własnych ambicji. Aktywni akademicy w politykę nie angażują się bo tak jest bezpieczniej, dodajmy także, wygodniej. Kto więc jeśli nie oni ma stać na straży interesów i wartości szeroko rozumianej wspólnoty? Kto ma być ostatecznym rozjemcą w politycznych sporach przy majowych stołach Polaków?
Pierworodnym grzechem życia politycznego jest jego skażenie percepcją jednoosobowej odpowiedzialności liderów politycznych za sprawy państwa. Percepcją raczej niż rzeczywistym wpływem liderów.
Zjawisko nienowe, typowe jednak dla postkolonialnych i mało sprawczych politycznie państw świata szczegolnie tam, gdzie polityka jest efektem ubocznym zacofania i niedorozwoju państwa czy to w sensie jego suwerenności czy tylko ekonomicznej zapaści.
Zjawisko istnienia partii wodzowskich jest w tym kontekście pochodną tego właśnie niedorozwoju, nie zaś efektem realnej potrzeby cedowania odpowiedzialności za państwo w ręce namaszczonego lidera.
Przekonanie, że za politykę państwa odpowiadać mają wyłącznie liderzy najbardziej prominentnych politycznych grup na scenie jest dominującym zjawiskiem także w Polsce. Stąd mowa o partii Tuska, Hołowni czy Kaczyńskiego a nie formacjach politycznych o precyzynym profilu jak ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Francji. Emanacja osobowości i jej wpływu na decyzje polityczne to przywilej liderów, gorzej gdy ich osobowość staje się czynnikiem sprawczym nieskutecznej polityki państwa a z tym właśnie mamy dziś w kraju do czynienia.
W powyższym kontekście, symptomatycznym stał się głos prof. Andrzeja Nowaka o potrzebie wewnętrznych zmian w PiS, w tym konieczności ustąpienia Jarosława Kaczyńskiego z funkcji jej lidera. Dodajmy, że głos dostrzeżony ale w znacznej mierze zignorowany. Nie wywołał bowiem żadnej refleksji wśród szeregowych jak i wyższego szczebla funkcjonariuszy tego ugrupowania.
Budowany przez lata kapitał polityczny Kaczyńskiego, choć niezwykle ważny i wartościowy, nie wystarczył by odnieść pełen polityczny sukces ani w wyborach 15 października ani w odbytych niedawno wyborach samorządowych. Choć nominalnie zwycięskie, wybory 15 października nie zapewniły ugrupowaniu siły sprawczej w polityce torując drogę do władzy miernotom i lobbystym o jeszcze gorszej niż PiS proweniencji. I choć na te i inne fakty przytomnie zwrócił uwagę prof. Nowak, który politykiem przecież nie jest, za to jest ekspertem analizy historii i stosunków międzynarodowych, jego głos pozostał bez komentarza a formacja PiS nie przygotowała żadnej, wiarygodnej w temacie oferty.
Głos akademika skomentowano w prestiżowym Klubie Ronina, dając samemu Nowakowi możliwość odpowiedzi na pytania w tej materii 8 kwietnia br. Znamienne, że autor pozostał na scenie samotny, nieśmiało i ze spuszczoną głową podkreślając znaczenie odpowiedzi Kaczyńskiego ale dla elektoratu PiS ..
Żałosny sposób uprawiania polityki przez liderów czołowych ugrupowań przekłada się na równie żałosne relacje wewnątrz tychże. Uwaga dotyczy wszystkich bez wyjątku formacji politycznych w kraju, zarówno tych prominentnych jak PiS i PO, jak i tych kanapowych jak Konfederacja czy PJJ, gdzie paradoksalnie o reprezentacji politycznej nie ma nawet mowy.
Czynnikiem sprawczym formacji politycznych pozostaje nie tyle oferta polityczna aktywistów co ich podrzędny stosunek do lidera i wynikajace z tego gratyfikacje. A stąd najbliżej do partyjnych koterii, manipulacji, nadużyć i braku transparentności.
Niezdolność PiS-u do rzetelnego reprezentowania w przeszłości interesów Polski w Brukseli czy wasalny w istocie stosunek obecnego rządu do sąsiedniego nam państwa to wymierne straty dla Polski. Na poziomie formacji zaś, kolesiostwo to utrata cennego głosu tych lepszych i z większą wyobraźnią. Przykładów dostatek. Były i najlepszy chyba w ostatnich dziesięcioleciach minister rolnictwa w rzadzie PiS, Jan Ardanowski, przeciwny “piątce dla zwierząt“, odszedł z formacji pod presją wodza podobnie szybko jak uczynił to Grzegorz Schetyna w 2020 gdy kontestował kunktatorstwo w Platformie Obywatelskiej i jej klubie parlamentarnym – bez szans na kolejny wybór szefa PO zrezygnował ze startu w wyborach. Dziś spacyfikowany senator PO mówi w wywiadzie dla radia RMF24, że “musimy polską politykę wprowadzić na pierwszą linię polityki europejskiej” ale jak chce to zrobić nie powiedział bo liderzy formacji pozbawili go wpływów. Wspomniany zaś wcześniej Jan Krzysztof Ardanowski jest dziś postacią równie mało znaczącą w swej formacji. A szkoda, bo oprócz dwóch imion ma także dwie profesje – Ardanowski to zawodowy polityk i doświadczony rolnik który swój fach zna i Kaczyńskiego o wsparcie prosić nie musi.
Lekcja z powyższych rozważań jest przygnębiająca. Bo pogoda dla posłusznych liderom partii i czerpanie gratyfikacji ze wsparcia wodza a nie polityczna dojrzałość w interesie państwa, jest dziś czynnikiem jego osłabienia i utraty znaczenia.
Zjawisko dotyczy nas wszystkich. Bo widoczny brak mechanizmów które wymuszałyby jakościową zmianę form uprawiania polityki by jej efektem były zyski polityczne państwa a nie formacji politycznych jest dziś w Polsce głównym hamulcowym rozwoju. Dodajmy, że dzieje sie tak niezależnie od tempa wzrostu gospodarczego. Ostatnie wskaźniki makroekonomiczne opublikowane przez portal businessinsider.com.pl nie pozostawiają złudzeń – aktywny wzrost gospodarczy kraju mamy za sobą. Zaniechanie inwestycji w CPK czy widoczny już odpływ kapitału z naszego kraju jest zreszta zwiastunem i najlepszą dziś ilustracją problemu.
Kaczyński, który jeszcze niedawno planował odejście z polityki w przyszłym roku, oświadczył Nowakowi, że o ile wcześniej deklarował że ustąpi z funkcji lidera formacji o tyle teraz ustąpienia z funkcji nie planuje. To odpowiedź znacząca dla stałego elektoratu partii, mało jednak istotna dla elektoratu chwiejnego, tego reprezentowanego także przez prof. Nowaka, upatrującego zmian i korekty kursu formacji, a co najważniejsze method uprawiania polityki.
Jeśli więc działacze formacji, nawet ci najlepsi, nie są w stanie wymusić zmian w sposobie sprawowania władzy przez jej lidera, a sami liderzy pozostają niewzruszeni treścią sygnałów od wpływowych w końcu akademików, jaką alternatywę ma elektorat?
Naturalnie nie może być mowy o jakościowej zmianie na polskiej scenie politycznej bez postawienia pytania powyżej i udzielenia nań wyczerpującej odpowiedzi. O transformacji modelu polityki uprawianej przez kluczowe formacje nie może być mowy gdy posłuszeństwo wobec liderów i uzyskiwane w zamian gratyfikacje pozostają najwazniejszą formą zachowania partyjnych przywilejów i sfery wplywów. A z tym właśnie zjawiskiem mamy do czynienia od lat.
Przykład monopolu władzy w PiS niewiele różni się od zdolności do grabienia władzy przez jej liderów wewnątrz Platformy Obywatelskiej i Koalicji. Wbrew przewidywaniom Rafała Ziemkiewicza, Semki czy Warzechy, Donald Tusk osiągnął swój cel po kilku latach nieobecności na polskiej scenie politycznej i stał się ponownie niekwestionowanym liderem swojego ugrupowania skutecznie rozdając dziś przywileje tym najbardziej lojalnym.
Stawianie znaku równości między dwoma liderami w sferze uprawiania monopolistycznej i z gruntu szkodliwej dla państwa polityki byłoby nierzetelne. Kaczyński pozbawiony znaczącego zaplecza intelektualnego które niechętne wodzowskim zapędom rezygnuje ze wsparcia formacji lub jest przez samego lidera marginalizowane (casus: prof. Ryszard Legutko czy prof. Zdzisław Krasnodębski), nie ma szans na zmiane politycznego modelu partii i stworzenia z niej nowoczesnej formacj. Donald Tusk buduje zaś swój i formacji kapitał polityczny czerpiąc korzyści ze wsparcia obcego państwa stając się przeto jego lobbystą a nie adwersarzem. Sytuacja kuriozalna i szczególnie niebezpieczna dla państwa choć równie archaiczna.
Jakie alternatywy ma więc szeroko pojęty elektorat który w życiu politycznym wciąż szuka własnej reprezentacji politycznej realizującej jego podmiotowość a nie tych którzy w kontekście pogody dla posłusznych wciąż pozują tylko do zdjęć? Pomówmy w kolejnej odsłonie bo temat nabrzmiewał od lat i nie da się więcej zamieść pod dywan.
Zdjęcie główne: krakenimages (Unsplash)
Jack Malik

Powiało świeżością – żałoba na salonach
Program republikanów na portalu Trumpa nie miał swojego odpowiednika po stronie demokratów. Amerykanie odebrali to jako sygnał, że ich portfele ucierpią znacznie. Bo portfele Amerykanów są najważniejszym czynnikiem sprawczym elektoratu.Czytaj więcej ..

Wojsko i polityka czyli na salonach głupców
Wciąganie służb wywiadu czy kontrwywiadu do polityki jest politycznym barbarzyństwem. Wciągnięcie wojska do polityki w 1981. cofnęło Polskę w rozwoju o całe lata. Nie ma wątpliwości, że reperkusje wydarzeń ostatnich dni będą równie głębokie i długotrwałe.Czytaj więcej ..

Zmierzamy do konfrontacji
Wczorajsze wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy w polskim parlamencie było z pewnością jednym z najlepszych w jego prezydenturze. Duda pokazał w Sejmie, że jest go stać na wystąpienie godne męża stanu, polityka z solidną zdolnością do rozpoznawania zagrożeń dla państwa i równie dobrym zrozumieniem czym jest jego interes. Czytaj

W oczekiwaniu na kongres ..
Nachodzący w weekend wielki kongres Prawa i Sprawiedliwości, największej partii opozycyjnej ale także jedynej jak się wydaje siły patriotycznej w Polsce zdolnej powstrzymać degradację państwa powinien być znaczącym i oczekiwanym wydarzeniem politycznym. Tyle, że niewielkie wzmianki o wydarzeniu, nawet w mediach prawicowych wskazują, że zainteresowanie nim nie jest wystarczające. <span

Ultra vires czyli demokracja z piekła rodem
Wypowiedź Tuska na spotkaniu z prawnikami w Senacie i jawna już deklaracja konieczności łamania prawa celem osiągnięcia doraźnych korzyści rządu niczym nie różni się od pacyfikacji młodych strażaków sprzed 40 lat. Złowrogie to wydarzenia a ich konsekwencją może być tylko rozsadzanie państwa i podważanie fundamentów wspólnoty. Czytaj więcej
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

