Polacy wybrali zmianę

Exit poll to jeszcze nie wynik, ale parę wniosków, płynących z tych wyborów już uznać można za oczywiste.
 
Wyniku, gdy będzie już znany, nie da się podważać, bo frekwencja okazała się rekordowa: wedle wstępnych szacunków 72 proc, o 10 więcej niż zagłosowało w pamiętnych przełomowych wyborach czerwcowych. Lepiej to świadczy o obywatelach niż zawodowych politykach. Skoro tych pierwszych nie zraziła nawet kampania, jaką ci drudzy im zafundowali za ich własne, bo pochodzące z podatków, pieniądze: agresywna i jałowa.
 
Wszystko wskazuje na to, że Polacy wybrali zmianę a nie kontynuację. Osiem lat wystarczy – usłyszał od Polaków prezes Jarosław Kaczyński, jeśli nawiązać do słynnych słów, wykrzykiwanych w 1968 r. do gen. Charlesa de Gaulle’a przez francuskich robotników i studentów: Dix ans, ca suffit!
 
Na nominalnym chociaż pyrrusowym zwycięzcy tych wyborów, Prawie i Sprawiedliwości, spoczywa – jeśli exit polls oczywiście się potwierdzą – obowiązek bezkonfliktowego przekazania władzy następcom, jeśli oczywiście zgodnie z obietnicami będą w stanie skutecznie zawiązać koalicję rządową. Tym bardziej, że obóz PiS wciąż mieć będzie swojego prezydenta, nie traci więc z dnia na dzień wszystkiego.
 
Z kolei idący po władzę przyszli koalicjanci z KO, Trzeciej Drogi i Lewicy wystrzegać się muszą triumfalizmu i obsesji rozliczeniowej, która objawiała się bon-motami w stylu “jesienią wykopiemy, na wiosnę posadzimy” słyszanymi choćby w trakcie łódzkiego mityngu Donalda Tuska.
 
Dało się przewidzieć, ze choćby za sprawą tego wszystkiego, co się w Polsce i wokół niej w trakcie ostatniej kadencji zdarzyło –  obywatele nie zagłosują tak samo, jak przed czterema laty. Pandemia i wojna za wschodnią granicą ożywiły w społeczeństwie tradycyjnie najlepsze jego cechy – solidarność i wzajemną pomoc sąsiedzką a także otwarcie wobec milionów ukraińskich uchodźców wojennych. Władza za tym nie nadążała. Afera respiratorowa, chaotycznie wprowadzane ograniczenia lockdownu, a także bezkarność wlatujących do nas białoruskich śmigłowców i zagrożenie ze strony pojawiających się nie wiadomo skąd śmiercionośnych rakiet pokazały, że  rządzący nie gwarantują nam bezpieczeństwa. Chociaż z niego właśnie uczynili swoje hasło wyborcze. Już w ostatnich tygodniach przed głosowaniem wiarygodność ekipy rządzącej podważyło dodatkowo ujawnienie afery wizowej. Ten, kto obiecywał nie wpuszczać nielegalnych imigrantów do Polski – przymykał oczy na masowy proceder nielegalnego ich transferu. Wszystko to złożyło się na fakt, że stare hasło Kaczyńskiego “czas na zmiany” zwróciło się przeciw niemu i jego formacji, pomimo wysiłków TVP i pomysłu połączenia wyborów z referendum.  
 
Wiemy już, jak zagłosowali Polacy. Reszta należy do polityków. Po tym się stało, nie mogą już mieć wątpliwości, że nie tylko będą za to oceniani ale na wyrozumiałość dla błędów nie mają co liczyć. Skoro ci, którzy dziś wedle mozolnego liczenia mandatów mają szansę na utworzenie rządu wiele razy przywoływali analogię między werdyktem z tej niedzieli 15 października a pamiętnymi wyborami z 4 czerwca 1989 r. – powinni też wiedzieć, że wyzwania, jakie przed nimi stoją mają podobną skalę. I nie ma innego wyjścia, niż po prostu im podołać.
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Polak sobie i z Unią poradzi

Problem dotacji z KPO wydanych przez rzad D. Tuska nie sprowadza się do wyliczeń, lecz do powszechnego poczucia sprawiedliwości. To, za sprawą afery KPO zostało wystawione na kolejną ciężką próbę.Czytaj więcej ..

Umiemy liczyć …

Karol Nawrocki złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i został kolejnym prezydentem Polski. Każdy sensowny i odpowiedzialny komentarz do tego wydarzenia zawierać musi satysfakcję.Czytaj więcej ..

Co się wydarzy 6 sierpnia

Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..

Oblany egzamin z prawa

Jeśli obywatele zaczną w podobny sposób płacić podatki, jak politycy prawo interpretują – państwo może zbankrutować. Co oznacza, że granic z konieczności strzec będą musiały ochotnicze patrole obywatelskie, których działalność już teraz spotyka się z uznaniem ponad połowy z nas. Wiemy jednak, że nie powstrzymają tanków Władimira Putina ani nawet

Polityka to rozmowa

Polityka w demokracji to rozmowa. A do niej niezbędne okazuje się bezpośrednie spotkanie. Dziwne, że w ojczyźnie Solidarności trzeba powtarzać prawdy tak oczywiste.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments