Ukraina rozważna i romantyczna
Wystąpienie na Zamku, przed którym swoje deklaracje o wpuszczeniu nas do Sojuszu Atlantyckiego składał przed ćwierćwieczem prezydent Bill Clinton a w tym roku inny demokrata Joe Biden nie tylko potwierdził aktualność artykułu piątego Traktatu Waszyngtońskiego, ale nazwał tego treść świętym zobowiązaniem – stanowiło kulminację polskiej podróży ukraińskiego przywódcy.
Warszawska wizyta Wołodymyra Zełenskiego, ostentacyjnie oficjalna – co oznaczało demonstrację, że Ukraina nie stała się państwem upadłym – w czytelny
sposób dzieliła się na dwa segmenty: pierwszy stanowiły interesy, warte ich domknięcia, drugi emocje, nie wymagające podsycania. Rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą i premierem Mateuszem Morawieckim zaowocowały ustaleniami dotyczącymi udziału polskich firm w przyszłej odbudowie Ukrainy oraz interwencyjnymi aspektami kryzysu związanego z zalaniem polskiego rynku rolnego przez zboże ze Wschodu. Za to spotkanie Zełenskiego z rodakami i pomagającymi im Polakami – posłużyło ugruntowaniu pozytywnych odczuć.
Obecny los sąsiadów mógł stać się naszym własnym
Emocje i sens wspólnego wyboru
wciąż autorytet Polaków z największym, zapewne jak go historia oceni, przywódcą Ukrainy łączy również przekazywanie słuchaczom tekstu własnego, a nie cudzego. Odwołującego się skutecznie do serc i sumień ale też niesprzecznego z racjami umysłu.
Zełenski w Warszawie świadomie ryzyko tego zaszczytnego porównania podjął, co pozwoliło mu trafić do przekonań polskiej publiczności. Zadbał też o swoich, odważnie mieszał się z tłumem, zwracał się bezpośrednio do uchodźców. Bardziej na użytek zachodniej opinii – bo my o tym przecież wiemy, nasi goście również – z uznaniem podkreślił, że Ukraińcy mają u nas podobne prawa jak Polacy, zaś dzieci uchodźców cieszą się pełnym szacunkiem w naszych szkołach.
Wspólnota ponad barierami
Słowa naszego gościa o Polakach i Ukraińcach zjednoczonych za sprawą ducha wolności i wielkiej historii wzmacniają wspólnotę, która potwierdzona w trudnym czasie, dać może w przyszłości impuls do rozwoju naszej części Europy ponad geopolitycznymi barierami, nawet jeśli uosabia je wciąż złowroga siła militarna wsparta przez śmiercionośny potencjalnie nawet dla całego globu arsenał jądrowy.
I w tym sensie odwołanie Zełenskiego do myśli Jana Pawła II a polskiego prezydenta Andrzeja Dudy do dziedzictwa Solidarności – skoro efektem ich działań stało się skruszenie żelaznej kurtyny – znajduje sens w zapowiedzi wspólnej i lepszej Europy oraz wspólnoty atlantyckiej, w której o miejscu i roli społeczeństw decydować będzie ich własna wola a nie liczba dywizji i rakiet, jaką dysponują rządy.
Polska przyjmując u siebie miliony ukraińskich uchodźców, objawiła imponującą “miękką siłę”. Ze strony Ukrainy za sprawą warszawskiej wizyty jej przywódcy usłyszeliśmy odpowiedź w tym samym języku: w którym zapowiadane zamiary nie są sprzeczne z deklarowanymi wartościami. Zaś przytoczona przez Zełenskiego maksyma założyciela paryskiej “Kultury” Jerzego Giedroycia, że nie ma niepodległej Polski bez wolnej Ukrainy pozostaje w obecnej sytuacji nie sloganem lecz diagnozą wciąż trafną i zobowiązującą.
Łukasz Perzyna

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

