Spotkania z Powstańcami
- Dodano:
- Kategorie: Historia
Dla patriotycznie nastawionych warszawiaków coroczne spotkania na Powązkach 1 sierpnia stały się tym, czym dla mieszkańców Świętokrzyskiego wizyta na Wykusie, dawnym miejscu koncentracji partyzantów Jana Piwnika “Ponurego”.
Armia Krajowa odchodzi
“Armia Krajowa odchodzinie w bojuna rakai wieńcowe choroby”
Bohaterowie nieugięci w upale
Inny wypowiadający się dla mojej ekipy Wiadomości na 19,30 powstaniec do Polski z tej rocznicowej okazji przyjechał po raz pierwszy od pół wieku. Z Australii. Łączniczka zaś parokrotnie, żebym w telewizyjnej “wizytówce” nie przekręcił powtarzała swój ówczesny pseudonim: “Iśka Szczeniak”.
Nagrywało się wtedy również tych, co się przedstawiać nie musieli. Jak legendarny emisariusz Kazimierz Leski “Bradl”. Czy wytrwały kronikarz Powstania Bronisław Troński. A także przybyła specjalnie z emigracji na obchody Zofia Korbońska. Dla nich był to czas satysfakcji, na którą czekali długo. Dla nas – fascynacji zetknięciem z żywą historią.
Gestu Jelcyna nie było czyli stracona szansa pojednania
Liczono wtedy bardzo – bo stosunki ze wschodnim sąsiadem i naszym dawnym dominatorem nie pogorszyły się jeszcze, pamiętano o zwycięskiej obronie Białego Domu przed puczystami w sierpniu 1991 r. i misji specjalnego wysłannika prezydenta Rosji Rudolfa Piechoi, który jesienią 1993 przywiózł do nas archiwum katyńskie – że na 50. rocznicę przyjedzie do Warszawy sam Borys Jelcyn i przeprosi za to, że idąca ze wschodu armia stanęła wtedy na linii Wisły i czekała, aż stolica Polski się dopali.
O rysującej się historycznej szansie pojednania mówił mi wtedy do kamery “Wiadomości” Leszek Moczulski, przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej i znawca geopolityki. Prezydent Rosji okazji nie wykorzystał, przysłał tylko szefa administracji Siergieja Fiłatowa. Choć dyplomatycznie poprawna, jego wizyta nie zyskała istotnej rangi.
Od zrzutów przez wiejski cmentarz do NATO
Nie zawiódł za to wtedy wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Al Gore, zastępca Billa Clintona. Specjalnie przyleciał do Polski, żeby złożyć kwiaty na wiejskim cmentarzu w Łomnej, gdzie spoczywają członkowie strąconej załogi samolotu alianckiego, niosącej pomoc powstańcom.
“Na 60 powstańczych nocy, od 3 sierpnia (wtedy [marszałek Królewskich Sił Powietrznych RAF John] Slessor otrzymał rozkaz lotów) do 2 października, 25 stracono z powodu złej pogody a 12 przypadło na pełnię księżyca i wówczas obowiązywał zakaz zupełnie beznadziejnego latania” – charakteryzował Józef Garliński w książce “Polska w Drugiej Wojnie Światowej”. “W ciągu pozostałych 23 nocy latano w granicach maksymalnych możliwości posiadanych załóg i samolotów (..). Z włoskiej bazy startowało 196 polskich, brytyjskich i południowoafrykańskich samolotów, z tej liczby 42 dotarły do Warszawy i dokonały zrzutów. Z tego tylko 25 zrzutów odebrali powstańcy, ale aby to osiągnąć, 39 maszyn musiało zginąć, a więc poniesiono 90% strat (..). Z 18 polskich załóg z eskadry 1586 tylko 2 przetrwały powstanie. (..) Z lotników brytyjskich i południowoafrykańskich zestrzelono 133 i tylko 7 uratowało się, trafiając do oddziałów AK. Amerykanie, w swej wielkiej dziennej wyprawie, stracili tylko 2 maszyny i 11 lotników, ale lecieli w warunkach uprzywilejowanych, z prawem lądowania po sowieckiej stronie, przy częściowej osłonie myśliwców, a rezultat ich lotu był mizerny: na 1284 zasobniki, tylko 228 trafiło do rąk powstańców (..). Ogółem podjęto w Warszawie i w Kampinosie ponad 100 ton zaopatrzenia, w tym ponad 80 ton uzbrojenia i ponad 20 ton żywności i lekarstw” – podliczał zachodnią pomoc Garliński [1].
Gdy na kolegium redakcyjnym Wiadomości TVP po luzacku zgłaszałem, by na tablicy z rozkładem jazdy ekip telewizyjnych zapisać markerem temat przeciwpożarowy: Gore w Łomiankach, miałem już świadomość doniosłych geopolitycznych reperkusji tej wiceprezydenckiej wizyty. Nie ulega wątpliwości, że nie tylko poprzez uhonorowanie bohaterów dała satysfakcję Polakom w kraju i za Oceanem.
Przypomnienie dawnego braterstwa broni i wspólnie poniesionych ofiar przyczyniło się niewątpliwie do przełamania amerykańskich oporów przed przyjęciem nas do Sojuszu Atlantyckiego. Już w trakcie kolejnej prezydenckiej kadencji ogłosił to właśnie w Warszawie zwierzchnik Gore’a, demokrata Bill Clinton. Wagę tej decyzji doceniamy teraz, gdy płonie sąsiadująca z nami Ukraina a my udzielamy gościny wojennym uchodźcom stamtąd.
Spłacony dług warszawiaków
Łukasz Perzyna

Wołyń i Michniów
Nie spełniają się nadzieje, że nasza pomoc dla Ukrainy z chlubnym zaangażowaniem całego społeczeństwa przyczyni się do oddania sprawiedliwości polskim ofiarom ludobójstwa ..Czytaj więcej ..

Demokracja, zdrada i co naprawdę powiedział Andrzej Duda
Wyrażone przez Andrzeja Dudę ubolewanie, że w Polsce od dawna nikogo nie powieszono za zdradę – to wypowiedź nieroztropna lub cyniczna – prezydent uznaje, iż wraz z upływem drugiej kadencji nie kończy się jego kariera i chciałby zostać premierem.Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realizm nie idealizm
Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realny network obywatelski
Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Wszystkie barwy czerwca
Zostawcie te wyniki w spokoju, chciałoby się powiedzieć mecenasom Giertychom i doktorom Kontkom. Są wystarczająco ciekawe, żeby zamiast je zmieniać, gdy klamka już zapadła a głosy dawno policzono, pochylić się nad nimi z zainteresowaniem. Warte są tego. Po prostu pasjonujące. Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

