Doktryna Biejat
...czyli gdy rozum zostaje w szatni
Posłanka Lewicy Magdalena Biejat wezwała media, żeby nie relacjonowały obrad powołanej przez pisowską większość sejmową i potwierdzonej podpisem prezydenta Andrzeja Dudy komisji ds. wpływów rosyjskich, kiedy ta już powstanie i zacznie pracę. Komisja zapowiada się paskudnie, ale po co zwalczać ją sposobami równie odrażającymi…
Również o kwestiach wzbudzających konfuzję czy zakłopotanie, jak tego dowodzi artykuł “Wobec Gorbaczowa”, niedawno przez tę właśnie Gruszkę przypomniany po śmierci dawnego sekretarza generalnego KPZR. W czasach, gdy wielu poważnych polityków opozycji głosiło, że zarówno “głasnost'” jak “pierestrojka” pozostają wyłącznie intrygami KGB, mającymi na celu zamaskowanie istoty systemu i wyłudzenie zachodnich kredytów przez władców Kremla – doradzałem staranne monitorowanie przemian w ówczesnym Związku Radzieckim i wyciąganie z nich wniosków dla Polski.
A Jarosław Malik to w “Ulotce Świętokrzyskiej” wydrukował. Chociaż zapewne niejeden czytelnik uznał artykuł za przejaw “gorbomanii”, trapiącej wówczas zwłaszcza zachodnie elity.
Jak pomijani zyskują na popularności
Pamiętam jak przed ćwierćwieczem w redakcji “Życia” operetkowy zastępca charyzmatycznego naczelnego Tomasza Wołka, niejaki Jan Wróbel próbował mnie pouczać, że jakoby media umówiły się, żeby nie cytować Jerzego Urbana. Nie ustąpiłem zarówno ze względów zasadniczych (zapisy na nazwisko cechowały prasę właśnie w PRL, gdy Urban był ministrem) jak warsztatowych: wypowiedź eks rzecznika pozostawała nieodzowna dla kompletności artykułu. Odpowiedziałem więc, że o żadnej podobnej umowie, od lat w mediach pracując, nic nie wiem. Cytatu wyciąć mi z tekstu nie
śmiał, do odważnych red. Wróbel bowiem się nie zalicza. Teraz zaś, chociaż Urban już nie żyje, jego nazwisko wciąż pozostaje znane każdemu dziecku w Polsce. Za to mało kto wie, kto zacz Wróbel, namawiający wtedy, by nie cytować dawnego rzecznika rządu dla uniknięcia zgorszenia publicznego.
Do czego prowadzi bojkot czyli przeskocz pilotem na Info
Gdy rozum śpi budzą się upiory, głosi znane powiedzenie, wywodzące się od tytułu przejmującej ryciny Francisca Goi. W tym upiór Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli po prostu cenzury.
Posłanka Biejat, rocznik 1982 r. ma prawo jej nie pamiętać, chociaż jednak powinna, zważywszy na historyczny rodowód formacji, w której imieniu poselski mandat sprawuje.
Cenzura też najpierw apelowała: stąd pamiętne “wicie, rozumiecie”. Do autorów i ich naczelnych. Gdy nie słuchali – cięła teksty. Jej szaleństwa stały się jednym z powodów społecznego buntu, narastającego lawinowo od wydarzeń czerwcowych 1976 r. Jak podaje Andrzej Anusz w “Nielegalnej polityce”, pod koniec poprzedniego ustroju dostęp do wydawanych poza cenzurą publikacji miało 7 milionów Polaków. Z całym szacunkiem dla rosyjskiego samizdatu i czechosłowackiej “Karty 77”, rozmach drugiego obiegu w Polsce stanowił fenomen w skali całego bloku wschodniego. Przygotował grunt pod Sierpień 1980 a później wynik wyborów z 4 czerwca 1989 r. – wydarzenia, z powodu których do dziś wolny świat podziwia mądrość zbiorową Polaków. Zrodziła się ona również przy lekturze “bibuły”, podobnie jak w czasach Józefa Piłsudskiego, który pierwszy jej nazwę spopularyzował – dostarczającej wiadomości przez innych źle widzianych. Zwolennicy selekcji informacji powinni o tym sobie przypomnieć.
Każda stacja telewizyjna, która ze względów pryncypialnych odmówi relacjonowania pisowskiej komisji, jakkolwiek bezprawna by ona nie była, zdawać musi sobie sprawę, że widz ma w ręku pilota. A na nim cyferkę, pozwalającą obejrzeć TVP Info, gdzie przekaz z tejże komisji znajdzie niezawodnie.
Łukasz Perzyna

Korzyści z kohabitacji
Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

Zanim nadejdzie 17 września
17 września nie tyle ma stanowić groźne memento – raczej zachętę, aby tę smutną rocznicę sowieckiego noża w plecy, ciosu co zniweczył ostatecznie polskie plany obronne w 1939 r. – obejść porządniej niż niedawne sierpniowe. Czytaj więcej ..

Hołownia? Szacun zamiast requiem
Marszałek Hołownia się nie ugiął, zamach stał się tylko puczem. Niewielu jak Roman Giertych żałuje, że nie stało się inaczej. A mnie raczej żal wyborców KO ze Świętokrzyskiego – regionu zasłużonego dla patriotyzmu jak niewiele innych – że ich właśnie w Sejmie reprezentuje niewydarzony adwokat.Czytaj więcej ..

Zły duch Anchorage
W trakcie szczytu amerykańsko-rosyjskiego 15 sierpnia na Alasce żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Główną wiadomością pozostaje więc sam fakt, że spotkanie się odbyło. Na czym zyskuje Władimir Putin ..Czytaj więcej ..

Kto mordował od 1939
Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

