Galimatias czyli kogel-mogel

Tytuł znanego filmu Romana Załuskiego z czasu zmiany ustrojowej doskonale pasuje do poziomu komplikacji, nawarstwiających się już nie z dnia na dzień ale z godziny na godzinę w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Ale to jedyna analogia. Film ten znamy jako pogodną komedię, a sporu o status obu skazanych – czy skutecznie ułaskawionych, jak utrzymuje druga strona – posłów i to, czy powinni trafić do więzienia nie charakteryzują pozytywne emocje.
 
Wszystko wskazuje na to, że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie chodzi wcale o obronę mandatów poselskich ani wolności podwładnych, lecz o dostarczenie prezydentowi Andrzejowi Dudzie powodu do rozwiązania Sejmu, jeżeli izba poselska nie uchwali na czas budżetu. A nie zrobi tego, jeśli w sali obrad dojdzie do tumultu, kto ma prawo w niej zasiadać. W tym wypadku zaledwie w pół roku po wyborach, w których Polacy masowo jak nigdy wzięli udział (frekwencja 74 proc) – do urn musielibyśmy pójść jeszcze raz.

Trudno to sobie wyobrazić, a jeszcze trudniej określić, kto na tym zyska. Kaczyński w jesiennych wyborach pokazał nieskuteczność w roli prezesa PiS, skoro najlepszy wynik nie dał szans rządzenia w trzeciej kolejnej kadencji z powodu braku zdolności do zawiązania z kimkolwiek większościowej koalicji. Tak prezes zawiódł swoich wyborców. Ale również Donald Tusk, podobnie jak jego wieloletni oponent, na wyborach przed terminem zapewne straci. Odbędą się przecież w klimacie napięcia, a Koalicja Obywatelska obiecywała spokój, nawet jeśli powyborcza jej polityka – w tym zajazd na TVP – wcale jego budowaniu nie służy. Również Tusk, podobnie jak Kaczyński, nie dotrzymał słowa.

Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński w Sejmie.
Zdaje sobie sprawę z niepokojącej sytuacji marszałek Sejmu Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi (skupiającej Polskę 2050 oraz Polskie Stronnictwo Ludowe), stąd bierze się nadzwyczajna jego powściągliwość w znajdowaniu wykładni sprawy Kamińskiego i Wąsika, jaką wykazał się w trakcie popołudniowej konferencji prasowej w czwartek 4 stycznia w gmachu parlamentu. Za co zresztą był żywiołowo krytykowany w czasie przeznaczonym na pytania przez dziennikarki “Gazety Wyborczej” i TVN24.
 
Obrazoburczo zabrzmi może stwierdzenie, że mniej nawet istotne wydaje się, kto w tym sporze ma rację a dalece ważniejsze – w jakim stanie państwo polskie z niego wyjdzie.
 
Demokracja zakłada bowiem zasadę prawdy względnej. W polityce zaś nadrzędna pozostaje racja stanu. Uwzględniająca dobro wspólne.
 
Nie ma więc powodów, żeby oburzać się z powodu gestu Władysława Kozakiewicza, powtórzonego w sejmowej sali obrad przez Kamińskiego, albo wprost przeciwnie – zachwycać się spontanicznością jaką wykazał były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. 
Maciej Roman Wąsik (ur. 16 października 1969 w Warszawie) – polski polityk, urzędnik państwowy i samorządowy.

Nie o gesty bowiem chodzi, ale żeby funkcjonowało państwo: obowiązywało prawo, Sejm przyjmował budżet a rząd go wykonywał. I tak przy okazji sporu o TVP widzowie mieli okazję zaobserwować, że z radarów polityków dobro wspólne znika równie szybko jak sygnał programu z ekranu ich domowych telewizorów.

Dla polityków to wykonywanie ich obowiązków musi stać się istotne. A nie igrzyska, które fundują nam, obywatelom. Wiemy co o nas myślą: prezes TVP za pisowskich czasów Jacek Kurski powtarzał, że “ciemny lud to kupi”. Obecny premier Donald Tusk po karierze europejskiej perspektywę powrotu do krajowego parlamentu uznawał za “upiorną” w przypływie szczerości, gdy myślał, że w studiu telewizyjnym nie jest nagrywany.

Od polityków wyborcy, w październiku głosujący tak gromadnie i z przykładnym zaangażowaniem, żarliwością nawet – mają prawo wymagać zapewnienia nam, obywatelom, absolutnego minimum. Niezbędnego, żeby państwo realizowało swoje podstawowe funkcje a nie tylko pozostawało areną nie kończących się swarów.
Tym bardziej, że wbrew opiniom wielu ekspertów, w tym chybionym diagnozom prawników – w Polsce nie nakładają się teraz na siebie dwa konkurencyjne porządki prawne. Jest dużo gorzej.
 
Problem tkwi w tym, że to chaos zmaga się z chaosem. Porządku właśnie brakuje, podobnie jak respektu dla przepisów prawnych i woli znalezienia takiej ich wykładni, która mogłaby zostać uznana za wspólną. 
 

I to politycy nam taki stan rzeczy zgotowali. Zawiedli po raz kolejny, w sytuacji, gdy wyborcy zrobili swoje, o czym świadczy cud frekwencji z 15 października. Nie pierwsze ale miejmy nadzieję nie ostatnie równie budujące zdarzenie w polskiej historii. Porównywalne

Mariusz Kamiński (ur. 25 września 1965 w Sochaczewie) – polski historyk i polityk. Działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL. Poseł na Sejm III, IV, V, VII, VIII, IX i X kadencji

 z pamiętnym głosowaniem z 4 czerwca 1989 r, a wcześniej pierwsżą pielgrzymką Jana Pawła II z 1979 r. oraz doświadczeniem strajków, ale i porozumień sierpniowych w rok później.

To więcej niż przesłanka, że i tym razem społeczeństwo obywatelskie znajdzie sposób, żeby skłonić polityków do uporządkowania spraw państwa. W sytuacji zagrożenia granicy wschodniej, gorącej wojny toczącej się tuż za nią, wciąż nie zakończonej pandemii oraz konieczności pomocy wojennym uchodźcom, naszym ukraińskim gościom ale także drożyzny spowodowanej przez zdeterminowane wolą pozyskiwania głosów socjalne eksperymenty polityków – nie jest to tylko wyzwanie. Tylko konieczność po prostu.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments