Kubuś Puchatek i nieroztropni politycy

Kto jest dwubiegunowy, ten potrzebuje psychiatry. Oczywistą tę prawdę znają nie tylko studenci medycyny ale nawet licealiści z klas o profilu “bio-chem” marzący o fartuchach lekarskich w przyszłości.
 
Dużo głębszym rozeznaniem wykazywał się bohater Alana Alexandra Milne’a, Kubuś Puchatek,który gdy znalazł biegun – taki  od konia na biegunach – powtarzał, że istnieją bieguny północny i południowy a także wschodni i zachodni, chociaż ludzie nie za bardzo lubią o tych dwóch ostatnich mówić.
 
Nietrudno o odpowiedź na pytanie, co łączy nieprzejednanych z pozoru rywali: rządzące Prawo i Sprawiedliwość oraz główną siłę opozycji Platformę Obywatelską-Koalicję Obywatelską. To oczywista tendencja do wycięcia wszystkich, co pośrodku. Zresztą tych, co po bokach… też.
 
Cała zaś reszta – wbrew gromkim deklaracjom – stanowi lustrzane odbicie propagandy przeciwnika. Pisowskie media jak TVP Info relacjonują czerwcowy Marsz Wolności PO-KO w sposób bliźniaczy, w jaki czynią to “Gazeta Wyborcza” i TVN z listopadowym Marszem Niepodległości. Obie strony nawzajem obwiniają się o sprzyjanie interesom Kremla, przy czym pisowskie “środki musowego przykazu” przywołują w tym kontekście szokujące zachowania Radosława Sikorskiego zaś platformerskie – “niebezpieczne związki” Antoniego Macierewicza, opisywane m.in. w książce Tomasza Piątka.
 

 

Wielka koalicja przy Korycie plus

Czas niedawny, pomimo wielu toczonych na pokaz sporów, dostarcza licznych przykładów współdziałania PiS z PO-KO w kwestach dla obu priorytetowych. Nie wojny na Ukrainie, co oczywiste, lecz uposażeń… własnych. Kasa misiu, kasa – jak mawiał swego czasu też poseł choć przede wszystkim trener Janusz Wójcik nie do Puchatka wcale lecz do ówczesnego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Michała Listkiewicza.

Koryto plus to osławiona koalicja, co połączyła parlamentarne reprezentacje obu partii. Ryszard Terlecki wszystko już uzgodnił z Borysem Budką, a Barbara Nowacka z wprawą blondynki z najmniej postępowych i najbardziej seksistowskich żartów, pytana przez dziennikarzy o podwyżki, co sami dla siebie posłowie je w pandemii uchwalają, odpowiadała ni w pięć ni w dziewięć, że… pani prezydentowa nie ma pensji, chociaż mieć powinna. Współczucie opozycjonistki dla Agaty Dudy nie zdominowało jednak dyskursu, bo zbuntowali się przeciw tak oczywistemu łajdactwu senatorowie PO z bohaterem opozycji Bogdanem Klichem na czele.

Ostatecznie odium podwyższenia w pandemii poselskich wynagrodzeń wziął na siebie rozporządzeniem sam Andrzej Duda, który już do kolejnych wyborów stawać nie może, bo Konstytucja wyznacza limit dwóch prezydenckich kadencji. Koryto plus… podsunięto więc jednak pomimo protestów przed oblicza parlamentarzystów. Czego zaś Budka nie dogadał z Terleckim, to przy kielichu próbował doprecyzować z Markiem Suskim i Łukaszem Szumowskim na urodzinach pisowskiego żurnalisty Roberta Mazurka, jakby wyciągając ponad 10 tys zł na rękę miesięcznie nie był w stanie napić się za własne.

Pouczający (a może nawet: PO-uczający, pozwólmy sobie na łagodny kalambur)  okazuje się przypadek Krzysztofa Skórzyńskiego, który zatrudniony w niby to opozycyjnej TVN po godzinach pracy słał maile z licznymi poradami do ówczesnego głównego kancelisty rządu PiS Michała Dworczyka, skądinąd wychowanka wspomnianego już Macierewicza i przedstawiciela betonu partyjnego.  Co najciekawsze – gdy aferę ujawniono, wcale roboty w koncernie na Augustówce nie stracił. Tyle, że idealistycznie nastawiona młodzież rymuje teraz nocną porą w parkach przy drinku pitym wprost z butelki: “Ci, co tak mówią, wiedzą też dlaczego: pięć gwiazdek, trzy gwiazdki i Skórzyńskiego…”.

Przypomina to nieco “Terrorystów” Ireneusza Iredyńskiego, gdzie również po godzinach pracy szef bezpieki i komendant partyzantki miejskiej spotykają się, żeby uzgodnić zasady życia publicznego. Chociaż na szczęście obywa się wciąż bez użycia przemocy, aczkolwiek poziom emocji obie strony podsycają ile tylko się da: bo to sposób, żeby wyborca nie zauważył, że naprawdę stron jest więcej.
 

 

Premia dla gajowego

Pozostaje nadzieja, że jak w znanym dowcipie, pojawi się gajowy, który poirytowany tym, że Niemcy i partyzanci bez końca walczą o leśniczówkę, tak się rozzłościł, aż wypędził wszystkich z lasu. 
 
Mniejsza o to, kto pokrzyżuje szyki pozornym mocarzom polskiego życia publicznego, oby uczynił to skutecznie.
 
Dwubiegunówka bowiem to choroba. A jeszcze gorzej, jeśli my Polacy – podziwiani w ostatnim półwieczu przez resztę świata za Solidarność i Papieża Jana Pawła II, bezkrwawą demokratyczną rewolucję i skuteczną pomoc dla milionów ukraińskich uchodźców wojennych – pozwolimy ustawić się na trwałe w pozycji Molierowskiego Chorego z Urojenia. Hipochondria miewa także społeczny wymiar. 

Nieważne, kto zniweczy plany “drukarzy” – jak w “Piłkarskim pokerze” Janusza Zaorskiego określa się sędziów nielegalnie ustawiających wyniki meczów – zmierzających do wymarzonej bipolaryzacji i utrwalenia plemiennego podziału. Istotne, żeby uczynił to skutecznie. Dla dobra Polski, to nie frazes.

Nie dzielimy się bowiem, jak Brazylijczycy na zabiedzony “interior” obstawiający milionera Jaira Bolsonaro (ubodzy, jak wiadomo, masowo głosują na bogatych, w przekonaniu, że ci się już dorobili, więc nie będą kraść) oraz na światłych i samodzielnych życiowo z wielkich miast, wspierających tamtejszego Lecha Wałęsę, podobnie zresztą jak on uwikłanego w rozmaite układy dawnego szefa związku metalowców Ignacia Lulę da Silvę. Pozostajemy jedną wspólnotą, zdolną wciąż do wielkich przedsięwzięć niczym w latach 1980-81 i 1988-89. Dowiodło tego masowe otwieranie serc i portfeli przed naszymi słowiańskimi sąsiadami, zgodne zarówno na konserwatywnym Podkarpaciu jak liberalnym Pomorzu.

Aż nadejdzie polski Robert Golob

Niedawny przykład Słowenii, gdzie polityk spoza układu Robert Golob najpierw odmówił zaprzęgnięcia się do rydwanu demokratycznej koalicji i jednej wspólnej listy wyborczej tamtejszym odpowiednikom PO-KO po czym w wyborach rozgromił pozostającego u władzy słoweńskiego klona PiS i rządzi teraz skutecznie, ze wsparciem mniejszych ugrupowań – trudno lekceważyć. Inspiruje niewątpliwie, odkąd w tak spektakularny sposób oderwał od koryta Janeza Janszę, towarzysza tyleż osławionej co bezproduktywnej wyprawy kijowskiej, na szczęście kolejowej a nie kawaleryjskiej, z udziałem m.in. Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego. 

Pomiędzy młyńskimi kamieniami machin wyborczych i propagandowych PiS oraz PO-KO, starającymi się zetrzeć na proch – najlepiej strzelniczy – wszystko, co umiarkowane, zdroworozsądkowe i centrowe walczy o przyszłość sojusz PSL i Polski 2050 Szymona Hołowni. Jeśli przetrwa, sprawi niespodziankę.

Kolejną zgotować mogą zawodzącym własny elektorat rządzącym zwolennicy Suwerennej Polski, jeśli tylko podejmie ona ryzyko samodzielnego startu. Partia Zbigniewa Ziobry pozostaje dla Jarosława Kaczyńskiego wyrzutem sumienia, bo przypomina gromkie hasła sprzed lat, które okazały się wyłącznie marketingiem podpowiedzianym przez Adama Bielana: wstawanie z kolan i koniec z pedagogiką wstydu. Na przywoływaniu dawnych obietnic nikt sukcesu nie zbuduje, ale poparcie zyska ten, kto udowodni, że je spełni: po klęsce Solidarności poprzedzonej czteroleciem fatalnego rządzenia (1989-1993 r.) nadeszła przecież zwycięska fala Akcji Wyborczej “S”, zapisana m.in. udaną reformą samorządową (1998 r.). 

Warto uważnie obserwować środowiska dysponujące niezbędnym do odnowy życia publicznego potencjałem 

intelektualnym, od kręgu Wolnościowców skupionego wokół posła Artura Dziambora po “trust mózgów” tworzony przez zwolenników budowy politycznej reprezentacji klasy średniej i przywrócenia Powszechnego Samorządu Gospodarczego, jak ekonomista Dariusz Grabowski czy adwokat Marek Czarnecki. Jeśli po rozum do głowy pójdą również niezależni samorządowcy, uosabiający moc lokalnych “Małych Ojczyzn”, może się okazać, że na pojęcie “trzeciej drogi” nawet PSL z Polską 2050 razem wzięte wcale nie mają monopolu. Bo pomysłów będzie więcej. Czego sobie i Państwu życzę… 

Zaprawdę, warto kibicować im wszystkim, niezależnie od własnych przekonań. Inaczej za chwilę w Polsce spolaryzowanej, dwubiegunowej niczym pacjent stu psychiatrów – nawet przekonania przestaną mieć znaczenie. Liczyć się będzie plemienny podział i przydział. Gdy polityk z własnego obozu palnie głupstwo jak swego czasu Donald Tusk, opowiadający, że przyszły powrót do parlamentu to dla niego “upiorna perspektywa”, to żurnalistka uległej mu stacji jak Agata Adamek z TVN zamiast rzucić się w obronie godności wyborców i dobrego imienia demokracji – znów zareaguje na to znamionującą bezradność odzywką dawnej służby folwarcznej wobec jaśnie państwa czy reprezentującego ich ekonoma: – Że co?
 
Zapewne w takiej Polsce nie chcielibyśmy żyć. Wolimy w lepszej…
 
Zwłaszcza, że świat ucieka. Jeśli się nie postaramy, zostaniemy na peronie nawet nie z własnymi fobiami, tylko takimi sztucznymi lękami, które próbują wmówić nam i wdrukować politycy i oddane im media głównego nurtu. Rzeczywiście niczym dotknięty psychozą dwubiegunową pacjent stu psychiatrów… 
 
Nawet ze wspomnianego przez Puchatka – skoro od niego zaczęliśmy, to nim też zakończmy – konia na biegunach z czasem się wyrasta, przynajmniej w ramach prawidłowego rozwoju osobniczego… 
Jeśli zaś nawet dzieje się inaczej, to czas na komendę: prr… Tak, wcale nie chodzi o pi-ar, nie przywidziało się Państwu… Zbliżająca się kampania to jedyna okazja, by skłonić polityków, żeby ściągnęli lejce, nawet jeśli zdarzyło im się zapomnieć, że cały ich ruch to miarowe kołysanie się w przód i w tył… .  
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments