Pożegnanie Papieża

Jeszcze w niedzielę Wielkanocną Papież Franciszek spotkał się z wiernymi, chociaż orędzie dla nich przeznaczone odczytał już jego sekretarz; Ojciec Święty nie miał już siły, aby to uczynić osobiście. I tak podziwiano go za to, że publicznie się pojawił. Dzień później, w Wielki Poniedziałek, w Polsce potocznie zwany lanym, zakomunikowano o śmierci głowy Kościoła.
 
Ostatnie orędzie okazuje się ważne, Franciszek mówił w nim o Palestyńczykach i Żydach o krwi przelewanej na Ukrainie. Cały on: dawny jezuita Jorge Bergoglio rozpoznał zagrożenia współczesnego świata, ale w odróżnieniu od naszego Karola Wojtyły do ich nazwania się ograniczył, bo nie umiał im przeciwdziałać, a tym bardziej ich przełamać.
 
Nie można mu odmówić skromności: na rzecz ewangelicznej prostoty rezygnował z watykańskich apartamentów. Sam  dla siebie gotował posiłki, póki czas mu na to pozwalał. Już jako kardynał z zamiłowaniem korzystał z rzymskiego publicznego transportu miejskiego. Na znak pokory mył w hospicjum stopy chorym na AIDS.     
 
Jego los przywodzi mi na myśl formułę znakomitego pisarza amerykańskiego Kurta Vonneguta, publicznie przyznającego się do chrześcijańskich identyfikacji i piętnującego tzw.     przemysł aborcyjny. Zwierzył się on kiedyś, że bardzo by chciał, aby na jego grobie napisano dwa tylko słowa, poza imieniem, nazwiskiem i datami życia:
– Starał się.
 
Pewien jestem, że ta formuła prozaika, niedoścignionego autora “Śniadania mistrzów” oraz “Rzeźni numer pięć”  pasuje jakoś do drogi życiowej Papieża Franciszka, chociaż – nie jest to tylko mój indywidualny osąd – raczej porażki niż zwycięstwa ją wyznaczają. Jedni ocenią go za nadzieje, które rozbudził, inni za te, które zawiódł. Wolna wola.   

Został drugim w naszej najnowszej historii Papieżem z dalekiego kraju, podobnie jak Jan Paweł II. Wywodził się z odległej Argentyny, znanej z kunsztu najlepszych w świecie piłkarzy od Mario Kempesa i Daniela Passarelli po Lionela Messiego, ale też wielkich pisarzy od Julio Cortazara po Jorge Lusia Borgesa, kiedyś zaliczającej się do grona 10. najbogatszych krajów świata, potem rządzonej przez okrutną dyktaturę prawicową. Podobnie Polska, też podziwiana za dokonania futbolistów od Grzegorza Laty po Zbigniewa Bońka i kunszt literatów od Czesława Miłosza po Olgę Tokarczuk, wydana z kolei przez prawie pół wieku na łup róœnie paskudnej co argentyńska satrapii komunistycznej – wydała Karola Wojtyłę, charyzmatycznego arcybiskupa krakowskiego, pod którego okno przy Franicszkańskiej przychodziły zarówno babcie z kółek różańcowych jak ich wnuki studenciaki z oazowych wspólnot. 

Papież Franciszek; ur. 17 grudnia 1936 w Buenos Aires, zm. 21 kwietnia 2025 w Watykanie – argentyński duchowny rzymskokatolicki, jezuita, arcybiskup metropolita Buenos Aires i prymas Argentyny w latach 1998–2013, kardynał prezbiter w latach 2001–2013, przewodniczący Konferencji Episkopatu Argentyny w latach 2005–201. Papież i suweren Państwa Watykańskiego w latach 2013–2025, sekretarz sekcji ds. migrantów i uchodźców Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka w latach 2017–2025, prefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji w latach 2022–2025.
Chociaż pontyfikat argentyńskiego duchownego trwał dwa razy krócej wyrok historii okazuje się nieubłagany – czasu sprawowania posługi przez Franciszka nie da się nawet z władaniem przez Jana Pawła II Stolicą Piotrową porównać.

W Kongu w Kinszasie przeprosił publicznie za kolonializm, co okazało się gestem pozerskim i jałowym, w oczywisty sposób spóźnionym, nie trafiającym przy tym do obywateli – wiernych czy nie – z krajów,  które jak Polska kolonii nigdy nie posiadały, za to gościły tysiące stypendystów z państw Trzeciego Świata, dzieląc się z nimi tym, co miały, a nie miały zbyt wiele. 
 
Użalał się publicznie nad losem kremlowskiej propagandzistki Darii Duginej, zabitej w trudnych do wyjaśnienia okolicznościach, zapewne przez pozostające na usługach Władimira Putina tajne służby. Nazwał ją “biedną dziewczyną”. W tym samym czasie tysiące naprawdę biednych dziewczyn ginęły lub zostały oszpecone na całe życie na Ukrainie od rosyjskich bomb i rakiet ale nie doczekały się podobnego epitafium ze strony prominenta Kościoła katolickiego. 
 
Bo też po latach pontyfikatów Jana XXIII i Pawła VI, którzy umieli być papieżami skrzywdzonych i poniżonych, po ponad ćwierćwieczu charyzmatycznego panowania naszego Jana Pawła II, co stał się pierwszym w dziejach Papieżem niewierzących – jak piszący te słowa, Franciszek, co odnotować należy z przykrością, powrócił do złej tradycji kościoła establishmentu, pomimo populistycznego marketingu, zamkniętego na skargi zwykłych ludzi.  Ocena to gorzka ale zapewne uzasadniona. Nawet gdy miał rację, nie umiał jej uzasadnić. Nad Duginą użalał się, gdy bomby spadały na ukraińskie osiedla. Na kolonializm pomstował wtedy, gdy współcześni barbarzyńcy wynajęci przez Putina i Aleksandra Łukaszenkę dźgali nożami strażników na granicy, wspierani przez pożyteczne kremlowskie idiotki w rodzaju Agnieszki Holland czy Hanny Machińskiej nagradzane za swój hejt tytułami ludzi roku “Gazety Wyborczej”.. 
 
Tym, którzy wierzą w życie pozagrobowe i wieczne, pozostawiam przekonanie, że Franciszek zazna wreszcie teraz spokoju, którego zabrakło w czasach jego obfitującego w rozliczne konflikty i wyzwania pontyfikatu. Nie nam zapewne rozstrzygać, czy im podołał. Powtórzmy więc za wielkim pisarzem Vonnegutem; starał się. Takim go zapamiętamy. Z pewnością będzie nam brakowało jego prostoty i wytrwałości, cech, za sprawą których stał się bliski apostołom, co wielkanocną jeszcze porą odnotować warto.    
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Wołyń i Michniów

Nie spełniają się nadzieje, że nasza pomoc dla Ukrainy z chlubnym zaangażowaniem całego społeczeństwa przyczyni się do oddania sprawiedliwości polskim ofiarom ludobójstwa ..Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realizm nie idealizm

Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Wszystkie barwy czerwca

Zostawcie te wyniki w spokoju, chciałoby się powiedzieć mecenasom Giertychom i doktorom Kontkom. Są wystarczająco ciekawe, żeby zamiast je zmieniać, gdy klamka już zapadła a głosy dawno policzono, pochylić się nad nimi z zainteresowaniem. Warte są tego. Po prostu pasjonujące. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments