Kult pyskatej baby

Czy kielecka Policja zasłuży na patrona mjr. Piwnika, “Ponurego”

Inspiracją do poniższych rozważań są dwa, pozornie nie związane ze sobą wydarzenia. Ale pozornie, bo nić która je łączy jest wręcz dotykalna i jest też świadectwem polskiej rzeczywistości. Pierwsze z wydarzeń to felieton Rafała Ziemkiewicza o istnieniu w kraju polskiego matriarchatu, drugi zaś to incydent w kieleckiej Biedronce w którego rezultacie siwiejący pan po sześćdziesiątce wychodzi ze sklepu z wybitym zębem, krwiakiem na czole i nieustającym do dziś bólem głowy w wyniku pobicia przez agresywnych wyrostkow. W tle zaś aktywność kieleckiej policji lub też jej brak o czym za chwilę.

 
 

Felieton Ziemkiewicza, autora wielu poczytnych książek którego polecam, to jak zawsze kilkanaście minut inteligentej i nietrywialnej rozprawy na temat. Dla niewtajemniczonych, matriarchat to typ organizacji społeczeństwa, w którym dominujące znaczenie ma kobieta. Ale to co prawdziwie porusza w felietonie publicysty to nakreślony wizerunek tego, co Ziemkiewicz nazywa “pyskatą babą“. Brzmi znajomo? Z pewnością, bo “kult pyskatej baby” towarzyszy nam Polakom od lat i jest zupełnie nieznany w innych krajach. A wiem to bo podczas 30 lat własnej emigracji poza Polską mieszkałem w czterech krajach na trzech kontynentach. O co chodzi?

 

Ziemkiewicz udowadnia, że choć nieoficjalnie, istnieje w Polsce matriarchat. Nazywa go funkcjonalnym bo nie ma charakteru oficjalnego i słusznie udowania, że ma on uwarunkowania historyczne. Ciekawskich odsyłam do Ziemkiewicza. Wróćmy do pyskatej baby. “Pyskata baba jest z urzędu autorytetem i każdy chce mieć pyskata babę” – twierdzi Ziemkiewicz. Kult pyskatej baby jest integralną częścią polskiej rzeczywistości. Ilustracją sylwetki dla felietonisty jest mocno zaniedbana baba, najlepiej z nadwagą, która wyskakuje z nikąd i ostrym językiem nadaje: “to krew jasnista mnie zalewa jak się na ciebie patrzę kurduplu .. ” – wiedzą państwo o co chodzi. Kiedyś w tym celu wymyślono panią Krzywonos która świetnie do tego pasowała ponieważ “rozpruła” się publicznie na Jarosława Kaczynskiego na jakimś zjeździe Solidarności i wstecznie, ta najbardziej znana tramwajarka została dzielną bohaterką Sierpnia. Ale z drugiej strony mamy profesor Pawłowicz, skądinąd prawnika o niebagatelnej wiedzy, nie wspominając o Marcie Lempart, która jest “ucieleśnieniem tego typu” jak mówi Ziemkiewicz.

 

Każda strona chce mieć pyskatą babę albo dwie albo trzy i wypuszcza te baby. Bo pyskata baba to autorytet z urzędu jak się okazuje nawet dla kieleckiej Policji o czym za chwilę. I ona pyskuje tam ku uciesze gawiedzi: “No? I co, i powiedziała ci nasza baba, no i zamknij się i nie waż się tu dyskutować“. Co wspólnego ma zdarzenie z kieleckiej Biedronki sprzed kilku dni z “pyskatą babą“? Wszystko. Bo w tym sklepie kilkanaście minut przed zamknięciem klienci jak zawsze stoją w długiej kolejce – kasjerek nie uświadczysz. Myją sklep, porządkują i zamykają kasę gdy kolejka klientów cierpliwie czeka.

A tego wieczoru towarzystwo w sklepie było wyborne:

policjantka z kieleckiej komendy, dwóch wulgarnych i hałaśliwych wyrostków przeklinających i całkiem otwarcie agresywnych, dwóch starszych po 60-ce z siwymi włosami w kolejce. Kasjerki czy obsługi na lekarstwo. Gdy po piętnastu

minutach w kolejce kasjerka się pojawia nie słychać słowa przeprosin. Zasiada za kasą lamentując na uwagi tych najstarszych w kolejce, że to przejaw zwykłego lekceważenia klientów. A w ogóle, to czego od niej chcą? Ona tu tylko na kasie.

W sukurs pyskatej babie przychodzi dwóch agresywnych wyrostków: “Kur..a, zamknij mordę“, dostają w nagrodę “siwe

włosy” w kolejce. Ci nie reagują. Tajemnicza policjantka kieleckiej Komendy także nie reaguje na ewidentnie już, wulgarne i agresywne zachowanie wyrostków. Gdy jeden ze starszych wyciąga telefon dzwoniąc po Policję bohaterzy czując się zagrożeni rzucają się na tych z siwymi włosami którzy stanęli im na drodze. Padają ciosy i kopniaki a efekt może być tylko jeden, wybity ząb, krwiak, stłuczona szyba drzwi wyjściowych na które jeden z siwymi włosami wpadł po kopniaku w brzuch od jednego z naszych “bohaterów”.

Gdy kilka minut później do sklepu wchodzi kielecka Policja zaczyna się ostatnia, jak na razie, odsłona tego spektaklu. Młodszy aspirant kieleckiej komendy, Bugaj [GMG-nazwisko zmienione], będzie Sherlockiem Holmsem dochodzącym prawdy. Wysilać się nie musi – tajemnicza policjantka przechwytuje go jeszcze w drzwiach i przedstawia zajście jako bójkę sześćdziesięciolatka z agresywnym wyrostkiem, nie zaś jako ewidentny napad na tego pierwszego przez dwóch agresywnych, braci wyrostków jak się wkrótce okazało. Co więcej, tajemnicza policjantka która jest częścią zdarzenia i jego świadkiem, niezatrzymana umyka z miejsca zajścia za zgodą dzielnych wojaków kieleckiej Komendy i naszego Sherlocka Holmsa. Jakby całe wydarzenie jej nie dotyczyło. Nasz Sherlock Holmes dowiaduje się jednak szybko od samego sprawcy, że bokser wyrostek owszem, pił, ale “było to trzy godziny temu”, a okładał pięściami i kopał po brzuchu wspólnie z bratem tylko w strachu przed sędziwym seniorem. W sukurs przychodzi pyskata baba zza kasy jak to “siwe włosy” coś od niej chciały a przez to były sprawcą zamieszania. Ona jest tu oczywiście ostateczną wyrocznią dla naszego Bugaja.

Dwa dni po zajściu pobity senior prezentuje na komendzie wyniki oględzin lekarskich, rozbity ząb, krwiak na głowie, bóle głowy i brzucha. Ale ku własnemu zdumieniu dowiaduje się, że to on był tu postrachem wyrostków i pyskatej baby zza kasy i sprawcą całego zajścia. Ani słowa o fakcie, że policjant Świętokrzyskiej Policji poza służbą to także policjant, który ma obowiązek reagować na agresywne zachowanie, akty wandalizmu czy zagrożenie bezpieczeństwa, a tak właśnie było w przypadku tajemniczej policjantki która, zamiast zawiadomić Policję, nie zrobiła nic a potem szybko oddaliła się ze sklepu. Czyżby znała napastników? A może znajomość sprawców tłumaczy bierność pyskatej baby zza kasy i brak reakcji na zajście?

 

Nasz Sherlock Holmes, młodszy aspirant Bugaj nie popisał się policyjnym kunsztem. Być może dlatego jest “młodszy” i nadal aspiruje. Wiedział już wszystko zanim “siwe włosy” zdążyły cokolwiek powiedzieć. Bo to tajemnicza policjantka kieleckiej komendy pomogła w błyskawicznej diagnozie sprawców.

Pomyślałem, że gdyby podobne zajście miało miejsce w kanadyjskim samie w Toronto, gdzie mieszkałem przez trzydzieści lat, wyrostki mieliby natychmiast kajdanki na rękach a tajemnicza policjantka lokalnej komendy nie miałaby prawa opuścić sklepu. Ale pomyślałem też co innego: dwóch agresywnych wyrostków i dwóch po sześćdziesiątce którzy stanęli im na drodze to nie tylko różnica pokoleniowa, to konflikt dwóch światów, tym pierwszym na niczym nie zależy, tym drugim przeciwnie, bo dla nich pyskata baba zza kasy nie jest autorytetem w przeciwieństwie do apiranta Bugaja dla którego policyjny, przekonywujacy go kamrad, ma rację bo przecież pracuje w tej samej firmie. A jeśli tak, to prawdziwą ofiarą w zajściu, oprócz siwiejącego już a pobitego seniora, jest Kielecka Komenda Policji. Dlaczego? Bo to o jej wizerunek i reputację także tu chodzi.

Zdzisław Rachtan, ps. “Halny” był jednym z najbadziej ulubionych żołnierzy legendarnego majora Jana Piwnika, pseudonim “Ponury”, dowódcy zgrupowań partyzankich “Ponury-Nurt” w Górach Świętokrzyskich. Przyjaźniłem się z nim przez czterdzieści lat a o tej przyjaźni napisałem w innym artykule na portalu Gruszki. Gdy na początku lat 90. powiedział mi, że Kielecka Komenda Policji zabiega o swojego patrona w osobie majora Piwnika niewielu z akowskiego środowiska chciało się na to zgodzić. Sam, byłem także temu przeciwny bo smak zomowskiej pały był mi aż nadto znany z lat 80. “Halny” nie przyjmował argumentów i to za jego sprawą i wsparciem kielecka Policja dostała mjr. Piwnika za swojego patrona.

Zdzislaw Rachtan, pseudonim "Halny"

Gdy kilka dni temu, dowiedziałem się od pobitego seniora o konkluzji kieleckiej Policji, że to on był sprawcą a nie ofiarą zajścia, przypomniał mi się sędziwy Zdzisław Rachtan, ps. “Halny”. Co dziś by powiedział? Przychodzi też inna refleksja: pobity senior był w sklepie jedynym który zachował się jak trzeba. Bo choć poturbowany, to on stanął w obronie innego z siwymi włosami, wbrew logice wydarzeń i powszechnej bierności ulicy.

 

Czy kielecka Policja stanie na wysokości zadania, dojdzie prawdy i z urzędu, co może, ukarze sprawców pobicia seniora czy też, jak według publicysty Ziemkiewicza, zwycięży kult “pyskatej baby z autorytetem” poinformujemy internautów Gruszki. Jedno jest pewne: w grę wchodzi reputacja kieleckiej Policji. A to stawka niebagatelna bo patron tejże, mjr. Piwnik, “Ponury”, zobowiązuje jak nikt inny. Bo “Ponury”, jak wieść historyczna niesie, nie tolerował lokalnych kryminalistow i przestępców, karał w czasie wojny, także za pobicie. Czekamy na konkluzje drodzy mundurowi z kieleckiej Policji. Bo wasz patron mjr. Piwnik, “Ponury”, to odpowiedzialność która zobowiązuje a nie jest tylko przystawką do służby.

Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments