Konfederacja Korony na rozdrożu

czyli o tym jak zmarnowano szansę i potencjał ludzi

Konfederacja Korony Polskiej to mało znana w Polsce partia a choć jest częścią koalicji czterech partii które mają w Sejmie swoje koło poselskie i jedenastu posłów niewiele miejsca poświęcają jej główne media publiczne. A szkoda bo Konfederacja Korony to niezwykle interesujący projekt który stanął na rozdrożu, jeśli kiedykolwiek szedł w jakimś kierunku. Co więcej, liderzy Korony, tak niegdyś obiecujący, są dziś pariasami polskiej sceny politycznej skoro najbardziej agresywna propaganda kremlowska używa ich twarzy do wspierania wojny na Ukrainie. Przyjrzyjmy się jak Korona dotarła na śmietnik historii i dlaczego jej liderzy dostają dziś czerwoną kartkę, z każdej niemal strony.

Korona powstawała w atmosferze skandalu jeszcze w 2019 roku. Skandalu spowodowanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie, VII Wydział Cywilny Rodzinny i Rejestrowy który trzem założycielom partii rzucał wielokrotnie kłody pod nogi sugerując przy tym, że Konfederacja Korony jest niechcianym dzieckiem. 24 stycznia 2020 wpisem do ewidencji z numerem 14939 partia została jednak zarejestrowana z wniosku Grzegorza Brauna, Włodzimierza Skalika i Sławomira Czecha którzy stali się odpowiednio prezesem, sekretarzem i skarbnikiem nowej partii.

 

Grzegorz Braun jeszcze w czerwcu 2019 r. podkreślał, że założenie nowej partii nie oznacza opuszczenia przez niego Konfederacji Wolność i Niepodległość, sojuszu partyjnego w którym współpracował m.in. z partią KORWiN i Ruchem Narodowym przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego.- KORONA będzie lojalnym i solidnym koalicjantem w ramach Konfederacji KORWIN-Braun-Godek-Narodowcy – oświadczył wtedy reżyser a dziś polityk.

 

Moja znajomość Brauna datuje się do 2016 r. gdy przyjechał na spotkanie z polonią kanadyjską do Polskiego Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Toronto. Od niemal trzydziestu lat mieszkałem w tym mieście więc jego wizyta była oczywistą okazją do weryfikacji poglądów. Zachwycił i zainteresował choć jego prace reżyserskie były mi dobrze znane już wcześniej. Gdy w lipcu 2020 r,  otrzymałem zaproszenie na I Ogólnopolski Zjazd Koordynatorów Konfederacji Korony w Ulanowie przyjąłem je z prawdziwym zainteresowaniem i chęcią dołożenia skromnej cegiełki.

Sławomir Mentzen - Prezes partii Nowa Nadzieja

Zjazd trwał zaledwie kilka godzin a merytorycznej dyskusji nie było. Uderzał fakt, że inicjatywa Korony to inicjatywa oddolna i autentyczna, taki amerykański “grass root”, co ważne jednak, zbudowanana na istniejącej już wcześniej i całkiem prężnej organizacji religijnej “Pobudka”, zainicjowanej jeszcze w 2015 roku przez Grzegorza Brauna. Formację religijną której podstawowe hasło brzmiało: KOŚCIÓŁ–SZKOŁA–STRZELNICA–MENNICA. Celem “Pobudki” była realizacja programu pracy organicznej na rzecz wolności, bezpieczeństwa, oraz emancypacji duchowej, intelektualnej i materialnej Polaków. Wydawało się, że po 30 latach emigracji i powrocie do Polski jestem w dobrym towarzystwie.

Autentyczność wydarzenia w Ulanowie nie pozostawiała wątpliwości – ludzie lgnęli do siebie a spływ Sanem dostarczył bezpośredniego kontaktu z Braunem, świetnym kompanem do opowieści rodzinnych z kieleckiego i druhem do biesiady naprawdę niepoślednim. Nie bez znaczenia był fakt, że te korzenie to bliskie mi Świętokrzyskie gdzie mieszkam i skąd pochodzę. Ale ta atmosfera nie ukrywała oczywistego dla mnie faktu, że w sferze organizacyjnej Korona nie posiadała żadnego zaplecza, ani politycznego ani organizacyjnego i nie miała nic do zaoferowania wspólnocie “Pobudki”. Dziwiłem się już wtedy, że nie rozumie tego ani Braun ani też niezwykle mierny sekretarz tej partii Włodzimierz Skalik. Nieistniejące struktury, żadnej koncepcji medialnej na swoje istnienie, brak jakiejkolwiek wizji jak promować formację.

Podczas zjazdu

Jestem starej daty założycielem NZS na Politechnice Warszawskiej i przez osiem lat działaczem antysystemowego podziemia który wydał w podziemiu dziesięć tysięcy książek. Niełatwo nabrać mnie na fałszywe obietnice. Apele Brauna podczas zjazdu o budowanie struktur partii było jedynym czytelnym przesłaniem spotkania. Żałosnym, bo nie popartym żadnym wsparciem lidera, wskazówką jak to robić, na czym się skupić i jak budować lokalny polityczny kapitał.

Było jeszcze coś innego co wracając nocą ze spotkania do Kielc nie dawało mi spokoju, a co zabrałem z Ulanowa. Pomyślałem wtedy, że Braun ma unikalną szansę na zrobienie polityki z ludzką twarzą, taką gdzie powitanie “szczęść Boże” nie jest frazesem a pożegnanie “z Panem Bogiem” raczej przypomnieniem dlaczego te politykę w ogóle robimy. Politykę, jak chciałem ją wtedy nazywać, z ludzką twarzą. Obecność w Ulanowie działaczy religijnej “Pobudki” dawała Braunowi unikalną szansę skapitalizowania na sile organizacji religijnej, którą sam zresztą założył i dołączył do niej wielce zobowiązujący wizerunek Matki Boskiej Gietrzwałckiej. 

Szansą wykorzystania tego wizerunku do robienia polityki inaczej, w sposob nowatorski, bo ugruntowany całą gamą prawdziwie chrześcijańskich wartości. Co więcej, w Ulanowie widoczna byla potrzeba artykulacji obecności politycznej wspólnoty, Pobudki. Była wielka szansa przełożenia tej energii z korzyścią dla korony i Polski.

Fenomen, którego po latach emigracji nigdy w kraju nie oczekiwalem i którego nie sposób było zignorować. Bo droga od religii do polityki jest bardzo daleka. Ci w Ulanowie naprawdę chcieli własnej reprezentacji politycznej. Kilkutysięczny kapitał ludzi wierzących i choć bez doświadczenia, mających wielkie serce dla Polski, Grzegorz Braun zmarnował w ciągu zaledwie dwóch lat, wydaje sie mając tego doskonałą świadomość. A było w czym wybierać. W Ulanowie rozmawiałem z koordynatorami większości okręgów. Braun, miał szansę nadania polityce nowego oblicza, chrześcijańskiej witryny i czysto ludzkiego wymiaru. Takiego eksperymentu nie widziano na Zachodzie a Braun i cała Polska mogłyby stać się przykładem robienia etycznej polityki z zachowaniem wartości czysto chrześcijańskich.

Zarówno Braun jak i sekretarz partii Skalik okazali się miernymi graczami polityki, bez politycznej wyobraźni i szacunku dla pracy ludzi wspólnoty którą chcieli prowadzić. Kończą karierę polityczną nie bez przypadku. Braun, w nadzwyczaj bolesnej formie bo propaganda kremlowska wykorzystuje dziś jego wizerunek w szczególnie widoczny sposób.

Dziś, po ponad dwóch latach od wspomnianego spotkania w Ulanowie Konfederacja Korony jest przykładem jak zmarnować potencjał, ten najważniejszy bo ludzki. Ten który nie ma ceny. Bez struktur, intelektu i pieniędzy, czy elementarnej wyobraźni politycznej liderów, Konfederacja Korony jest żałosnym przypomnieniem, że polityki nie robi się w próżni, że to wymaga ludzi i pracy, ludzi aktywnie wspierających ideę. Korona ma dziś żałosną pulę dwóch wodzów bez zaplecza Indian. Pozostaje jak zawsze bez obecności w terenie, struktur, programu czy politycznej oferty, bo trudno nią nazwać program partii uchwalony we wrześniu ub. roku a napisany przez byłego pracownika służb komunistycznego reżimu Ireneusza Jabłońskiego, czego sam nie ukrywa. Aż trudno uwierzyć, że tylko taką ofertę miał dla swojej wspólnoty jej prezes Braun, aktywnie chwalący ze sceny na zjeździe kluczowe wywody Jabłońskiego. Sam dokument tego ostatniego okazał się gniotem i był raczej polityczną listą życzeń niż programem partii. A szkoda, bo vice-prezes Korony Roman Fritz pracował przez wiele miesięcy nad bardziej rzetelnym programem partii. Zapytany przeze mnie na zjeździe 21 września 2021 o jakość programu Jabłońskiego odpowiedział, że to dobry program choć zrobił to bez widocznego entuzjazmu.

Konfederacja Korony to projekt dziś upadły. Od chwili spotkania w Ulanowie odeszli z partii zarówno Piotr Sterkowski, vice-szef biura poselskiego Konfederacji Wolność i Niepodległość w Sejmie jak i szef najbardziej prężnego okręgu, warszawskiego, Rafał Dmowski. Ten pierwszy był dla Korony szczególnie sprawny, intelektualnie przewyższający liderów, organizacyjnie niedościgniony, w kontaktach bezpośrednich niezwykle przystępny i pomocny. To te jakości zadecydowały o tym, że Solidarna Polska natychmiast zaproponowała mu pracę jako szefa jej biura politycznego i bezpośredniego współpracownika min. Wójcika. Bo Sterkowski jest państwowcem a nie politykiem, takim któremu zależy na sprawch kraju. Odeszli także wydawcy całkiem dobrego pisma Konfederacji Korony w Krakowie wydając kilka numerów dobrego periodyka. Skala szkód spowodowanych przez prezesa Korony Grzegorza Brauna i miałkiego sekretarza partii Skalika jest niewiarygodna biorąc pod uwagę złoty róg który mieli w ręku i potencjał ludzi którzy im zawierzyli. Ten ostatni, Skalik, jest szczególnym szkodnikiem. Bo Korona być może mogłaby rosnąć gdyby nie Skalik. Niezorganizowany, chaotoczny, z interesem własnym i ego porównywalnym chyba tylko do “Pana z Chobielina“, niezdolny do jakiejkolwiek pracy organicznej, a co najgorsze, po prostu nie wzbudzający jakiegokolwiek zaufania.

Projekt Konfederacji Korony Polskiej, wielki i obiecujący, pozostawił działaczy Korony przed nie lada wyzwaniem: czy dać szansę Braunowi, artykulantowi interesów rosyjskich i przykładowi lokalnego pieniacza dla sławy własnych tylko interesów? Sterkowski odszedł z Korony na własne życzenie, przez kilka miesięcy był nieoficjalnie szefem biura bez umowy o pracę, oddając Konfederacji pracę na dwa etaty i zjednując sobie sympatię wielu polityków także innych formacji, Rafała Dmowskiego wyrzucono z Korony po artykule Rzeczpospolitej gdy ten, przytomnie zresztą jak na działacza przystało, zaczął pytać dlaczego Korona ma czterdzieści kont bankowych i co z tym zrobić medialnie, Sławomir Czech, choć nadal rzekomo w przyjacielskich stosunkach z prezesem otrzymał od niego telefonicznie ofertę której nie mógł odrzucić: “oczekuję od Ciebie

rezygnacji z funkcji szefa okręgu” – miał powiedzieć do Czecha w rozmowie telefonicznej. Warto dodać, że sam Sławomir Czech był jednym ze współzałożycieli partii o czym mówiliśmy, i to w efekcie jego gigantycznej pracy Korona miała na początku swojego istnienia, aż 40 okręgów. Jakże szkoda, ze tacy ludzie wyjezdzają z kraju ..

Czerwona kartka dla Brauna nie przychodzi łatwo. Prezes miał bowiem złoty róg i wsparcie ludzi z uwiarygodnionym życiorysem. Dziś jest pieniaczem politycznym pracującym wyłącznie na własną, wątpliwą już sławę, który zaprzepaścił szczególną szansę. Tą którą dali mu z zaufaniem działacze”Pobudki”. Ale Braun zrobił także coś wartościowego choć uczynił to zupełnie nieświadomie. Jak powiedział mi kiedyś były już vice-szef biura sejmowego koła Konfederacji w Sejmie, wspomniany wcześniej Piotr Sterkowski, Braun “rozkochał” w sobie a może raczej w polityce kilku wartościowych ludzi Konfederacji Korony. Tacy jak Rafał Dmowski, Arek Rakoczy, Kuba Rumiński czy Arek Niuk spotykają się ze sobą nadal poszukując formuły działania już poza Koroną. W tych przyjacielskich spotkaniach biorą udział także aktualni i aktywni działacze Korony choć nie chcą się do tego publicznie przyznać. Bo jak kiedyś założyciele Niezależnego Zrzeszenia Studentów, jak kiedyś sam, ci młodzi ludzie poczuli, że ich głos może być słyszalny a działanie zauważalne, ważne i wartościowe. Poczuli, że ktoś ich słucha, że mają coś ważnego do powiedzenia, że zależy im na Polsce. Być może to nowa klasa polityczna a być może tylko zauroczenie Koroną.

“Politycy” spod znaku Korony odejdą w nieznane tak samo jak niegdyś Petru czy Palikot. Nie wystarczy “szczęść Boże” Brauna by pozyskać ludzi. Można za to zmarnować wiele, jak pokazali to liderzy Korony, jakże żałośnie – także wizerunek korony polskiej. Polacy nie zapominają deptania ich religijnych świętości. Także z tego powodu miejsce Brauna, Skalika i im podobnych jest dziś na śmietniku historii.

*******

UZUPEŁNIENIE – 29 października Sławomir Czech, jeden ze współzałożycieli partii Konfederacja Korony Polskiej zwrócił się do mnie z prośbą o korektę tekstu w zakresie dotyczącym okoliczności odwołania go, lub też jego rezygnacji, z funkcji szefa Okręgu partii. S. Czech napisał:

Grzegorz [Braun – GMG] nie wywierał na mnie presji abym złożył dymisję z funkcji, a tak napisałeś. Dodałeś do tematu dodatkowy element, który nigdy nie miał miejsca /../ Manipulator z Ciebie i tyle” .

Sławomir Czech uznał cytat za manipulację z mojej strony. Informuję więc, ze cytat zamieszczony w tekście wypowiedziany został przez jednego z aktualnych działaczy Konfederacji Korony Polskiej na spotkaniu z red. naszego portalu z byłymi i aktualnymi działaczami Konfederacji Korony które, w trakcie przygotowania materiału. Miało to miejsce w Warszawie, 30 sierpnia br.: “oczekuję od Ciebie rezygnacji z funkcji szefa okręgu” – stąd obecność cytatu w tekście. Cytat nie jest mojego autorstwa stąd pozostaje w cudzysłowie.

S. Czechowi dziękujemy za korektę.

Przesłanie artykułu pozostaje nadal w mocy i jest jak najbardziej aktualne.

Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments